Kolejny problem Solorza-Żaka

Pamiętacie wielkie reklamy Plusa oferujące dostęp do szerokopasmowego internetu LTE? Po całym kraju jeździły zielone autobusy, na przydrożnych znakach widziało się tylko jeden slogan, a w przerwie między programami musieliśmy chociaż raz usłyszeć tę reklamówkę – ,,LTE – najszybszy mobilny Internet na świecie!” Może i najszybszy, ale klientów przyciąga najwolniej, żeby nie powiedzieć, że w ogóle ich odciąga. Okazuje się, że sztandarowa technologia Polkomtela, na który w zeszłym roku Solorz-Żak wyłożył 15 mld zł w gotówce, jest jedną wielką, komercyjną klapą.

Według raportu HSBC w pierwszym półroczu 2012 roku Plus miał 571 tys. abonentów szerokopasmowego internetu LTE. W pierwszych trzech miesiącach 2012 r. przybyło mu tylko 2 tys. klientów, ale już w kolejnym tyle samo zwyczajnie wyparowało. Dla porównania na internet proponowany przez Play w pół roku dało się skusić 100 tys. użytkowników, dzięki czemu operator zakończył półrocze z 1,1 mln abonentami na koncie. Gdzie Solorz-Żak się pomylił i co zrobił źle?

Polkomtel liczył między innymi na użytkowników iPadów, dla których LTE miało być standardem. Okazało się jednak, że niemal 90 proc. iPadów jest wyposażonych jedynie w Wi-Fi, mniej niż 9 proc. współpracuje z 3G, a tylko ok. 1,5 proc. obsługuje LTE. Kłopotem dla potencjalnych użytkowników mógł być również ograniczony zasięg oraz kiepska oferta dla użytkowników Plusa. Zdaniem wielu abonentów lepszą ofertę proponuje siostrzany Cyfrowy Polsat, co sprawdza się również w wynikach. W pierwszej połowie tego roku druga spółka Solorza zdobyła 26 tys. nowych abonentów.

Mimo tego coraz częściej słyszy się głosy, że przytłaczające 190 mln zł  miesięcznej raty (jej wysokość zmienia się w zależności od notowań walut) coraz bardziej obezwładnia polskiego giganta branży tele. Konkurenci już spekulują o domniemanym poszukiwaniu zagranicznych inwestorów, którzy mogliby odciążyć Solorza w koszmarze powtarzającym się każdego miesiąca. Biznesmen nie traci jednak dobrego humoru. Chce tworzyć tzw. inteligentne domy, dla których dostarczałby usługi telefoniczne, internetowe i telewizyjne, a dodatkowo nawet i prąd. Pojawia się tutaj jednak jedno pytanie. Kto kupi takie domy, a co jeszcze istotniejsze – kto będzie je budował? W pogrążonej w kryzysie branży deweloperskiej, która robi przysiad za przysiadem byleby tylko wypchnąć kolejne mieszkania, na ten pomysł miejsca na pewno nie ma.

Advertisements