Kto ma największe-go?

Miliarderzy uwielbiają okazywać swoją potęgę, dlatego od lat toczy się wśród nich pojedynek o to, kto ma największego. Jeszcze kilkanaście lat temu byliśmy pewni, że rekord należy do saudyjskiego króla Abdullaha, który pływał jachtem mierzącym 147 metrów. Jednak już wtedy po piętach deptał mu Mohammed bin Rashid Al Maktoum, władca Dubaju, który zamówił jednostkę o długości ponad 150 metrów. Gdyby ich luksusową flotę porównać do dumy naszej marynarki wojennej, Polska wypadłaby bladziuchno. ORP Puławski i ORP Kościuszko mają tylko po 135 m. A czym mogą się pochwalić nasi miliarderzy?

Jan Kulczyk spędza na swoim nowym jachcie kilka tygodni w roku. Phoenix 2 to prezent, który miliarder wręczył sam sobie z okazji 60. urodzin. Bawiąc na pokładzie, nie wciela się w filmową gwiazdkę albo rozkapryszonego śpiewaka z teledysku, który obraca na pokładzie czarnoskóre modelki i oblewa wszystko, co się da najdroższym szampanem.  Kulczyk w wywiadzie dla ,,Wprost” mówił, że na jachcie jest nudno. Najchętniej zamknąłby na nim wszystkich tych, którzy uważają, że to jakaś wielka atrakcja. – Po 3 dniach błagaliby o litość, bo nie wytrzymaliby z nudów – mówi. On woli przeglądać papiery i jak to się elegancko mówi “budować relacje”, czyli zapraszać na jacht innych miliarderów. Dlaczego nie robi tego w swoim londyńskim biurze? Tam spotyka się tylko z tymi, których musi zobaczyć, a na jacht zaprasza po prostu przyjaciół. Najpewniej to podczas jednej z eskapad po Lazurowym Wybrzeżu ,,Dżejkej”, jak mówią o Janie Kulczyku jego znajomi, zarzucił kotwicę wspólnie z metalowym gigantem Lakshmi Mittalem. Obydwaj panowie prowadzą wspólne interesy w Afryce. Ich spółka Ophir Energy prowadzi 19 projektów poszukiwawczo-odbiorczych ropy i gazu w Afryce.

Jednak tego typu wizyty to standard. W 2005 roku niemiecki ,,Die Welt” ujawnił, że gościem na 122-metrowym Aleksandrowie, należącym do najbogatszego Greka Spirosa Latsisa, był przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso – obaj panowie kolegują się jeszcze od czasu studiów w London School of Economics. Akurat tak się złożyło, że miesiąc po tej koleżeńskiej wizycie Komisja Europejska zaakceptowała ponad 10 milionów euro pomocy dla należących do Latsisa stoczni. Barroso wykręcał się wówczas, że ta decyzja była podjęta jeszcze przez poprzednią komisję, jednak nie zmienia to faktu, że wielu możnych hipnotyzuje czar majestatycznych jachtów.

Ten należący do najbogatszego Polaka naprawdę robi wrażenie. Sześć pokładów, kilkanaście kajut gościnnych, 30 osób obsługi: pokojówki, kucharz i jego pomocnicy, kapitan z obsługą jachtu, a także ochrona. Na pokładzie znajdziemy duży basen z osobnym kącikiem jacuzzi, salę kinową i kolekcję dzieł sztuki. Jednym z nich jest zamontowana na dziobie rzeźba Feniksa autorstwa prof. Adama Myjaka, obecnego rektora Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie

W rozmowie z ,,Wprost” Kulczyk wspominał jak magia polskiej rzeźby przyciągnęła w Monako samego księcia Alberta. Miał on wtedy złapać się za głowę i krzyknąć – A to czyje cacko? Książę wszedł na pokład, a Kulczyk podjął go jajecznicą z truflami i kieliszkiem szampana. – Lazurowe wybrzeże jest fajne, bo ma eleganckie restauracje, są kluby i ekskluzywne imprezy. Wypada tam być. Osobiście wolę wybrzeże tureckie gdzie brzegi nie są aż tak zabudowane jak we Francji. Rzucam kotwicę w małej zatoczce i ładuję akumulatory – relacjonuje dla ,,Wprost” z pokładu swojego jachtu Józef Wojciechowski. (Przez telefon słychać plusk wody i szum wiatru.)  Biznesmen mówi, że po paru dniach takiej sielanki wraca do Polski młodszy o 30 lat.

Advertisements