Panisko na Chróstniku

Dariusz Miłek, 7. na liście 100 najbogatszych Polaków, powinien chyba zamienić elegancki garnitur i aksamitny krawat na trójgraniasty kapelusz, frak i długą kamizelkę. Tak ubierali się kiedyś wnukowie pruskiego księcia Fryderyka Wilhelma I, zwanego Wielkim Elektorem, którzy tak jak i Miłek jeździli po całej Europie z worami złotych talarów, kupując pałace, wsie i miasta.

Właściciel sieci sklepów obuwniczych CCC miasta jeszcze wprawdzie nie kupił. Zresztą nie byłby to dla niego pewnie wielki wyczyn. Kilka miesięcy temu tajemniczy Wietnamczyk potrzebował 11 minut, by wygrać internetową licytację, na której kupił za 900 tys. dolarów amerykańskie miasteczko Bufort w stanie Wyoming. Miasteczko zamieszkiwał jednak tylko jeden obywatel, a po usłyszeniu wylicytowanej kwoty Miłek i tak pewnie nawet by nie mrugnął okiem. Co najwyżej mógłby stwierdzić, że milion dolarów będzie lepiej widoczny na ścianach jego nowej dolnośląskiej posesji, a nie na suchych bezdrożach Ameryki. O czym mowa? Miłek już od 3 lat remontuje zabytkowy, barokowy pałac w Chróstniku koło Lubina. Wartość prac jest szacowana na kilkanaście milionów złotych. Pieniędzy woli nie żałować, bo w rezydencji chce się czuć jak jej dawny właściciel – pułkownik wojsk polskich Georg Carl von Hauwitz. Właśnie dlatego Miłek pałac pokrywa sprowadzanymi z Niemiec łupkowymi dachówkami, w parku sadzi 40-letniego tulipanowca z Belgii, a po wiosce już jeździ zatrudniony przez niego dorożkarz. – Na co on to buduje? Co on tu chce trzymać? – drapie się batem po głowie woźnica. – Jeden sąsiad mówi o hotelu, drugi o prywatnej rezydencji, a sołtysowa o centrum biznesowym. Komu tu wierzyć? – dodaje.  Ruiny pałacu pięknieją w oczach, mieszkańcy wioski zachodzą po rozum go głowy, a dla Miłka trzykondygnacyjne zamczysko z ogromnym ogrodem to zaledwie przystawka. Milioner ma apetyt na kolejne dolnośląskie perełki.

W Chróstniku kupił już zlikwidowaną szkołę rolniczą za prawie 4,4 mln zł i kilka prywatnych domów. Jego zdaniem budynki tylko szpeciły krajobraz, więc zaraz po podpisaniu aktu notarialnego najprawdopodobniej zrówna je z ziemią i poszerzy swój pałacowy ogródek. Ale to jeszcze nie wszystko. Mieszkańcy wioski opowiadają, że od czasu do czasu spotykają tutaj tajemniczych wysłanników Miłka, którzy oferują wykup kolejnych domów. – Chodziła tutaj taka pani akwizytor i proponowała sprzedaż domów w okolicy – mówi jedna z mieszkanek. Kilku z nich już połknęło haczyk, zgarniając walizy gotówki od króla butów. Wójt gminy w rozmowach z dziennikarzami nie może znaleźć wystarczająco patetycznych słów, żeby opisać szczęście Chróstnika. – Bardzo się cieszymy. Jest to dla nas wielka nobilitacja – to dwa zdania, które znajdziemy w większości jej wypowiedzi na temat polskiego biznesmena. Sami mieszkańcy dawnej ruinie nadali już nawet nową nazwę. Teraz kolegom z okolicznych wiosek mogą dumnie powiedzieć, że za miedzą rośnie im pałac króla butów.

Advertisements