Eurościema

Politycy i media stworzyły przekaz, że musimy walczyć o dotacje, bo bez nich będziemy zaściankiem. Wcale tak nie jest. Najlepszym dowodem na to, że bez dotacji można przeżyć jest krakowski gigant komputerowy Comarch.
Przodujący w rankingach innowacyjności producent oprogramowania wydał w ubiegłym roku 103 mln za badania i rozwój.  – Ani jedna złotówka nie pochodziła z unijnych dotacji, jakimi urzędnicy tak hojnie obsypują małe, średnie i mikro firmy. Wątpię żeby były to dobrze wydane pieniądze. Uważam, że wiele tych firm zakończy żywot, gdy skończą się dotacje. A niektórzy z najbardziej “przedsiębiorczych” przychodzą do mnie, żebym odkupił ich, choć faktycznie stworzone za unijne pieniądze, firmy – mówi kpiarsko profesor Janusz Filipiak, założyciel i główny akcjonariusz Comarchu.
Krakowski biznesmen to informatyczny guru, zaś na giełdzie ma przydomek Profesor Zysk. Jego firma na rynku europejskim jak równy z równym staje w szranki z Alcatatelem czy Siemensem. Każdego roku Comarch sprzedaje polską myśl techniczną największym korporacjom za blisko 100 milionów euro, dlatego warto wysłuchać co ma do powiedzenia w kwestii dotacji na innowacje.
Według Filipiaka to błąd, że większość ze środków płynących z Brukseli, przeznaczonych na prace badawczo-rozwojowe trafia do małych firm, start-upów i jednostek uniwersyteckich. – Nie są to miejsca, gdzie rodzi się innowacyjność. Rozwój innowacji leży w rękach średnich i dużych przedsiębiorstw.W świecie, w którym kilkaset tysięcy ludzi w kilkudziesięciu krajach pracuje nad innowacjami, w wielu laboratoriach implementowana jest ta sama idea. Nie ma możliwości, aby w ewolucyjnym (przyrostowym) modelu innowacji ktoś wymyślił coś zupełnie odmiennego. Zwycięży ten, kto ma lepszy dostęp do rynku, do rozległej sieci sprzedaży i więcej pieniędzy na marketing – mówi Filipiak.
Dzięki euro z dotacjom możemy rzeczywiście zobaczyć pozytywne wpływy – mamy drogi, autostrady, piękne place w małych miastach, ale pod tym wszystkim kryje się drugie dno.  Rozbudowany system rozdawnictwa, tak naprawdę ogranicza potencjał rozwojowy Polski – mówi ekonomista Krzysztof Rybiński, były wiceprezes NBP. Jego badania pokazały, że miliardy euro, które wpompowano w podniesienie innowacyjności polskich firm, paradoksalnie doprowadziły do drastycznego obniżenia ich innowacyjności. – Jeszcze 6 lat temu 25 proc. polskich przedsiębiorstw wprowadzało innowacyjne rozwiązanie. Teraz jest ich tylko 15 proc. Przedsiębiorcy zapomnieli jak się produkuje innowacyjne produkty za to nauczyli się jak się wypełnia unijne wnioski o dofinansowanie – dodaje Rybiński.
Advertisements