Alkoholowe rewolucje Gudzowatego

Chce zamknąć interesy oparte na gazie, ale otwiera nowe, wódczane. Aleksander Gudzowaty sensacyjnie powraca do gry jako producent wódki Smirnoff  i whisky Jack Daniel’s. Jak dobrze pójdzie to właściciele diesli już wkrótce zatankują u niego nowe, tanie paliwo wyprodukowane z… morskich glonów.

Kiedy Grzegorz Ślak, nowy prezes wrocławskich spółek Wratislavia Bio i Akwawit, ogłosił, że przynoszące dotychczas straty firmy będą miały 600 mln przychodów i 30 mln zysków twarz Aleksandra Gudzowatego rozpromieniała uśmiechem. – Ten facet to nowe drożdże w moich firmach. Dlaczego się lubimy? Bo obaj mamy przechlapane u władzy – śmieje się biznesmen.

Gudzowaty wiadomo za co. Jego 4 procentowy udział w spółce EuroPolGaz administrującej gazociągiem jamalskim kłuje w oczy zarówno krajowego monopolistę PGNiG, jak i byłych przyjaciół, a dziś wrogów z Gazpromu. Już dwa lata temu Mikołaj Budzanowski wówczas wiceminister, a obecnie minister Skarbu Państwa odgrażał się, że usunie Gudzowatego ze spółki. Ale nie dał rady.

A Grzegorz Ślak? Błyskotliwy finansista z dyplomem pracował dla kilku banków. Najbardziej ceniony jest jako pionier biznesu opartego o biopaliwa. Reanimował znajdującą się na skraju upadłości Rafinerię Trzebinia. Pracował też dla Romana Karkosika windując kurs jego chemicznej spółki Skotan z  2,5 do 400 zł. Z kolei dla Józefa Wojciechowskiego, założyciela i akcjonariusza deweloperskiej spółki JW Construction zorganizował od strony finansowej słynną transakcję zakupu drużyny piłkarskiej Groclinu Grodzisk Wielkopolski, przemianowanej potem na Polonię Warszawa. W 2006 roku został aresztowany na miesiąc pod zarzutem uszczuplenia podatków państwowych o 760 mln zł. Dziś okazuje się, że sprawa ma grubszy kaliber niż afera z Romanem Kluską. Menadżer został już oczyszczony z zarzutów, ale walczy o odszkodowanie i ukaranie nękającego go prokuratora z Krakowa. Tyle, że z nadszarpniętą reputacją trudno mu było wrócić na fotel giełdowej spółki. Z Gudzowatym pod rękę jest mu najwygodniej.

Teraz tandem salonowych outsiderów chce zawojować polski rynek alkoholi. Jak dobrze pójdzie to zamieszają również na rynku paliwowym.

Kiedy ostatnio jeden z przyjaciół podarował Aleksandrowi Gudzowatemu półtoralitrową butelkę Smirnoffa, ten zaśmiał się, że szanowny gość wozi drzewo do lasu.  Jak to? Ano tak, że od niedawna to spółka Gudzowatego produkuje Smirnoffa, który stoi na półkach polskich sklepów. Opublikowany kilka tygodni temu news o współpracy Akwawitu z jednym z największych producentów alkoholi świata brytyjskim Diageo wstrząsnął rynkiem spożywczym. Akwawit uzyskał wyłączność na rozlewanie wódki Smirnoff  – tej sprzedawanej w Polsce i na pozostałych rynkach Europy Środkowo-Wschodniej.

Właścicielom innych Polmosów opadły szczęki, bo jednym ruchem Akwawit zapewnił sobie 100 mln zł przychodów rocznie oraz udział w jednej piątej rynku wódek w Polsce. Ślak pytany jak tego dokonał rozkłada ręce: – Nie było żadnych kulisów tej umowy. Po prostu zadzwoniłem do Diageo i spytałem czy będą zainteresowani współpracą. Dla nich zlecanie nam produkcji to niższe koszty. My zarabiamy tyle, że będzie nas stać na promowanie własnych marek.

Advertisements