Królowie farmaceutycznego fast foodu

rutinacea

Polacy nie gęsi, swoją tabletkę mają! Jak rodzina Furmanów z Pabianic bije światowych potentatów: GlaxoSmithKline, Bayer, US Pharmacia.

 

Przychodzi baba do apteki i mówi: – Pani magister, jakaś taka osłabiona jestem. Poproszę to, co reklamuje pani Kwaśniewska?

– A dokładnie? – pyta farmaceutka.

– Nie pamiętam, ale wczoraj była reklama w telewizji – odpowiada klientka.

To autentyczna historia opowiedziana mi przez warszawską aptekarkę. Chodziło o Rutinaceę firmy Aflofarm polecaną swego czasu przez Jolantę Kwaśniewską. Ale żarty na bok, bo śledzenie wieczornych reklam należy do zawodowych obowiązków farmaceutów. Zazwyczaj to, co jest reklamowane w porze dziennika telewizyjnego z reguły następnego dnia znika z półek.

Tabletka z telewizji

Właściciele Aflofarmu – rodzina Furmanów z Pabianic opanowała ten trik do perfekcji. Według danych Kantar Media, od stycznia do października tego roku zainwestowała w reklamę ponad 700 mln zł. Tym samym stali się największym reklamodawcą w Polsce!!!  Nawet jeśli odliczyć rabaty za kupowanie reklam w pakiecie i tak biją głowę firmy z wielokrotnie grubszym portfelem: US Pharmacia – to ci od Apapu i Ibupromu, GlaxoSmithKline – producenta Gripexu czy Bayera z Aspiryną. Mniej od Aflofarmu zostawiają w mediach telekomy Orange i T-Mobile,  a nawet sieci handlowe Biedronka i Lidl.

To dlatego nie sposób ominąć puszczanej bez zmiłowania w radiu i telewizji – piosenki o Witaminerze, reklam o poprawiającej włosy i paznokcie Belissie, polecanych przez Izę Małysz kroplach na uspokojenie Valerin, czy leku przeciwbólowym Opokan.

Andrzej Furman, senior rodziny i założyciel Aflofarmu zdradza, że osobiście skomponował rymowankę o preparacie Witaminer. – Fajna czy nie? Tylko szczerze – śmieje się. Otwiera stojącą w gabinecie przeszkoloną szafę z blisko setką kolorowych pudełek. – Nie ma takiej rodziny w Polsce, która nie korzystałaby z naszych produktów – mówi z dumą. Tabletki na pamięć, na ciężkie nogi, na zimne nogi, na chorobę lokomocyjną, na odchudzanie, mocniejsze włosy czy po prostu na lepszy nastrój – cały farmaceutyczny fast food, jaki można skonsumować bez lekarskiej recepty to biznesowy fundament firmy z Pabianic. Spółką rządzi Andrzej Furman, ale wspomagają go synowie: Wojciech – spec od marketingu, Jacek odpowiada za sprawy produkcyjne, oraz Tomasz – prowadzi prawniczą buchalterię.

 Wojna bez recepty

Rodzinna firma zajmuje drugie miejsce w Polsce pod względem sprzedaży leków bez recepty tzw. OTC. To prawdziwa żyła złota – bo w przeciętnym polskim markecie znajduje się 109 leków bez recepty. Żeby wskoczyć na miejsce numer jeden Furmanom  pozostało jeszcze kilka fragmentów rynku, z których każdy obsadzony jest przez silnych konkurentów. Na przykład amerykańskiego potentata GlaxoSmithKline producenta najpopularniejszego leku bez recepty w Polsce – Rutinoscorbinu. I chociaż Andrzej Furman próbuje jak tylko może powstrzymać emocje, to parę razy wymyka mu się słowo wojna. Krótko mówiąc chodzi o to, czy „nasza polska” rutinacea pokona „ich korporacyjny” rutinoscorbin?

Na razie proporcje Glaxo vs Aflofarm  układają się jak 3 do 1. Ale sygnały o sprzedaży po reklamie z Jolantą Kwaśniewską dają powód do optymizmu. Tym bardziej, że 120 tabletek Rutinacei kosztuje 8,49 zł , a za produkt GSK zawierający 90 tabletek trzeba zapłacić 9,91 zł.

W podobnej sytuacji Aflofarm i Furmanowie nie raz odnosili spektakularne sukcesy. Ich preparat magnezowy Neomag (dostępny dziś w ośmiu wersjach, dla młodych, starych, zapracowanych, a nawet dla pijących kawę) wdarł się do czołówki listy magnezowych przebojów, choć w Polsce produkcją takich suplementów zajmuje się ponad 70 firm.

Reklamować, uświadomić, zażywać

Złośliwcy mówią, że o sukcesie w biznesie farmakologicznym decyduje to, czy uda się wykreować jakąś powszechną dolegliwość, wymyślić na nią lek, a następnie zarzucić media reklamami. I tu Furmanom nie zabrakło rynkowej inwencji. Jako jedna z pierwszych firm Aflofarm wprowadził do działu leków OTC preparaty z diosminą (problemy z żylakami, syndrom ciężkich nóg).

Do niedawna leki z diosminą dostępne były na receptę. Ale po obniżeniu dawki substancji aktywnej udało się stworzyć preparat bezpieczny i powszechnie dostępny. Diosmina to ciekawy przypadek biznesowy. Coraz więcej leków na receptę, po zmniejszeniu dawki głównej substancji jest przerejestrowywanych na OTC. Branża dostrzegła, że tak zwany „switch” jak nazywa się takie działanie w żargonie farmaceutycznym to niemal za każdym razem żyła złota.

–  To znacząca poprawa komfortu życia a nie zarabianie na wydumanych problemach  – Andrzej Furman zżyma się na zarzuty o kreowanie chorób. – Reklamując leki na przykład na wątrobę uświadamiamy ludziom, że akurat ten narząd nie jest niezniszczalny. Równie pożyteczne okazało się kiedyś bombardowanie reklamami pasty do zębów, co przekonało Polaków, że żółte zęby to obciach – dodaje przedsiębiorca.

Advertisements