Cesarz łososia abdykował

jerzy_malek_morpol2_450

 

To transakcja roku nad Bałtykiem. Jerzy Malek – rekin biznesu z Ustki sprzedał większościowy pakiet swojego Morpolu konkurentom z Norwegii.

Kto z nas nie lubi kanapek z plastrami wędzonego łososia? A jeżeli łosoś, to tylko z firmy Jerzego Malka, która w ciągu kilkunastu lat stała się europejskim potentatem w przetwórstwie tej szlachetnej ryby. Roczny obrót Morpolu wynosi półtora miliarda złotych, siedem lat temu spółka zadebiutowała na giełdzie w Oslo. Malek przez lata powiększał swoje rybne włości skupując przetwórnie w Niemczech, Polsce i Skandynawii. Kupował farmy łososiowe w Szkocji. Był nawet dzierżawcą małego norweskiego fiordu (oczywiście w jego wodach pływały głównie łososie).

W ostatnich latach Morpol przeżywał kłopoty, bo wraz z kryzysem spadł popyt na delikatesowe specjały. Zyski pozostawały poniżej oczekiwań, a wartość firmy kurczyła się w oczach.  Uzyskując na swój pakiet ponad 500 mln Jerzy Malek  i tak zrobił niezły interes.  Ostatnio notowania spółki stały niżej niż cena po jakiej biznesmen sprzedał  swoje akcje Norwegom. W zdawkowym komunikacie Malek  pisze, że rezygnuje z fotela prezesa ,,łososiowego imperium”, które budował przez ponad 18 lat. Skąd wziął się w biznesie?

Jerzy Malek pieniądze na rozkręcenie pierwszego poważnego interesu zarobił w Australii, gdzie w latach 80. pracował jako elektryk. Po powrocie do Polski imał się różnych biznesów: usługi elektryczne, pieczarkarnia, firma budowlana. W 1994 roku wszedł w przetwórstwo rybne – produkował konserwy z wątróbek dorszowych. W kolejnym etapie rozwoju jego firma pracowała na zlecenie duńskich przetwórni. Kiedy posiadł know-how, usamodzielnił się i wykorzystując środki unijne zbudował prawdziwego rybnego giganta, na którego składają się dziś farmy w Szkocji i Norwegii, przetwórnie w Polsce i Niemczech oraz spółki sprzedażowe we Francji, Włoszech i USA. Po debiucie na norweskiej giełdzie w 2005 r. wśród akcjonariuszy spółki znaleźli się inwestorzy z całego świata m.in. banki UBS, Citibank, JP Morgan.

Zdaniem ekspertów zmiana właściciela Morpolu nie powinna dziwić. – Ta spółka jest już na tyle rozwinięta, że przekazanie sterów Norwegom nie powinno mieć dla niej znaczenia – mówi Grzegorz Hałubek, prezes Polskiego Związku Rybaków. Problemem pozostaje jednak jedna z największym przetwórni Morpolu w Zdunowie koło Ustki. To jeden z największych pracodawców na Pomorzu, który zatrudnia niemal 3 tysiące osób. Jak Marine Harvest zachowa się wobec polskich pracowników? Biorąc pod uwagę stały rozwój i potencjał norweskiej firmy obawy są nieuzasadnione. W końcu spółka z siedzibą w Bergen jest obecna w 22 krajach i zatrudnia łącznie 6 200 pracowników na całym świecie. A co z Malkiem? Prezes Morpolu odmawia komentarza, ale Jan Olech, burmistrz Ustki, już zaciera ręce na pół miliarda złotych, które trafiły do kieszeni pomorskiego rekina biznesu. Olech liczy na to, że część pieniędzy z łososiowego imperium trafi na ulice Ustki. – My już się przygotowaliśmy od strony legislacyjnej może teraz przyjdzie czas na inwestycje ze strony pana Malka? – puentuje Olech.

 

 

 

Advertisements