Kto finansuje Balcerowicza?

muś

Profesor Leszek Balcerowicz nie miałby pieniędzy na swoją społeczną działalność, gdyby nie ktoś, kto kocha golfa, ale ponad wszystko kocha wolność. Zwłaszcza gospodarczą. Ma miliard złotych i 27. miejsce na liście najbogatszych Polaków “Wprost”.

Trudno dokładnie oszacować, ile tysięcy złotych rocznie otrzymuje od Arkadiusza Musia założona przez Balcerowicza wolnorynkowa Fundacja Obywatelskiego Rozwoju. Wiadomo, że biznesmen Arkadiusz Muś jest jej “partnerem strategicznym”. Został głównym sponsorem wydanej własnie książki “Odkrywając wolność”, w której Balcerowicz zebrał eseje wolnorynkowych radykałów. Znalazło się miejsce nawet dla Janusza Korwin-Mikkego. Wkład Musia w działalność byłego ministra finansów jest tak duży, że być może bez jego pieniędzy Balcerowicz nigdy nie zawiesiłby w centrum Warszawy licznika długu publicznego.

Ale Arkadiusza Musia stać na filantropię. To właściciel Press-Glassu, producenta szyb zespolonych z Nowej Wsi. Jest jej właścicielem od 2012 r., gdy odkupił ją od polsko-szwedzkiej spółki joint-venture. Szyby produkuje głównie dla budownictwa. Jeśli byłeś we Wrocławiu i widziałeś wieżowiec Sky Tower, to wiedz, że jego wspaniałe oszklenie to właśnie sprawka Musia. Zaczynał od 500-metrowej hali, 9 pracowników i zerowej znajomości realiów branży – z wykształcenia jest prawnikiem. Realia branży poznał jednak świetnie i zrobił z Press-Glassu najnowocześniejszą polską firmę w swojej niszy i jedną z najważniejszych w całej Europie. Tajników produkcji szyb nie poznał zaś dotąd. – Naprawdę nie wiem, jak to się robi – zapewnia w wywiadach. Jest raczej menedżerem niż typem szefa, który biega po zakładzie i poucza pion produkcyjny. W czym tkwi tajemnica jego sukcesu?

W odwadze. Bardzo szybko dokonywał rynkowej ekspansji, budując i przejmując kolejne zakłady. A także w specyficznej strategii polegającej na… braku długofalowej strategii. Biznesmen przyznaje, że jego horyzont planowania wynosi mniej więcej rok. Świat jest zbyt niestabilny, by snuć wizje wybiegające dalej w przyszłość.

Biznesmen nie należy do tych, którzy nigdy nie mają zdania. Przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi powtarzał, że gdyby Kaczyński wygrał wybory, to sprzedałby firmę i wyjechał z kraju. Muś krytykuje polityków PiS za sianie nieufności wobec przedsiębiorców. – Wkurza mnie, że prezydent mówi: “Jeżeli ktoś ma pieniądze, to skądś je ma” – sugerując, że je ukradł. Dlaczego ten człowiek mnie obraża? Kto mu dał prawo obrażać najbardziej przedsiębiorczych ludzi w kraju? Dzięki nam ten kraj funkcjonuje i rozwija się. W skali światowej jest tylko jeden taki człowiek — recenzował kiedyś słowa Lecha Kaczyńskiego w wywiadzie dla “Pulsu Biznesu”. Teraz finansuje największego krytyka obecnej ekipy rządzącej.

Advertisements