Biznesowa kariera Kazika Dyzmy

marcinkiewicz

Z poniedziałkowego wywiadu w TVN 24 wynika, że były premier Kazimierz Marcinkiewicz już wkrótce stanie sięguru światowego biznesu. Były premier zakończył współpracę z bankiem Goldman Sachs. – Odniosłem wielki sukces zawodowy, wprowadzaliśmy na giełdę PGE, GPW, PZU – wylicza. – Uznaliśmy, że 4,5 roku wystarczy. Przez ten czas w Goldmanie odbyłem dziesiątki rozmów z decydentami tego świata, którzy decydują o inwestowaniu miliardów euro czy dolarów. Mam 53 lata, chcę nowych wyzwań.

 

Szkoda, że dziennikarz Bogdan Rymanowski nie dopytał o konkrety.Tak się składa, że wiele firm, o których Marcinkiewicz mówi, że im doradza, raczej nie przyznaje się do korzystania z usług “nauczyciela z Gorzowa”.

Raczej nie on wprowadził PZU na giełdę,  bo ten deal osobiście dogadywał prezes spółki Andrzej Klesyk, jeden z nielicznych menedżerów, któremu kłaniają się w pas dyrektorzy inwestycyjni spółek Warrena Buffeta. Goldman Sachs jedynie przygotował jedną z pierwszych rekomendacji dla akcji ubezpieczeniowego giganta. Jak wcześniej pisał ,,Dziennik Gazeta Prawna” również PGE i GPW nie zaliczają Marcinkiewicza do grona swoich dobrodziejów. -Co miałby tam robić skoro jego angielski Marcinkiewicza pozwala mu zaledwie na zamówienie pizzy telefon – cytuje DGP uczestnika przygotowywania giełdowego debiutu PGE.

A oto jak duże może być ego byłego premiera:

” Doradzam w sprawach związanych z Polską i Europą Środkowo-Wschodnią, doradzam też funduszowi inwestycyjnemu oraz polskim spółkom, poprzez własną firmę doradczą.(…) Moją rolą jest przynoszenie i kreowanie deali. Na podstawie rozeznania rynku i wiedzy instytucji, z którą współpracuję, dowiaduje się o przygotowywanych lub opracowuję nowe koncepcje transakcji i przynoszę bankierom. Dalej oni się już tym zajmują. Spotykam się z właścicielami firm, z ministrami i prezesami, przynoszę informacje z rynku, pokazuję dlaczego daną transakcję warto zrobić, jakie będą korzyści.(…) Na przykład jeden z polskich miliarderów zamienił większościowe udziały w polskiej firmie na mniejszościowy udział w globalnym koncernie. To dało mu zupełnie nowe możliwości działania i łatwy dostęp do kredytów. W ramach mojej działalności doradczej przedstawiałem strukturę takiej transakcji kilku innym miliarderom” – pisze sam o sobie.

Jak nie trudno się domyślić ostatni akapit dotyczy Jana Kulczyka i transakcji zamiany udziałów w Kompanii Piwowarskiej na akcje Sabmiller. Dziś ten pakiet jest wart około 6 mld zł. Spytaliśmy ludzi Kulczyka, czy to prawda, że za najbardziej zyskowną transakcją w życiu Doktora Jana stał “nauczyciel matematyki z Gorzowa Wielkopolskiego”. Oto odpowiedź: -Uprzejmie donoszę, że pan premier nie miał z naszą transakcją nic wspólnego. Chyba, że pił w tym czasie dużo piwa marki Tyskie, dynamicznie windując potem kurs akcji SABMiller …

 

Czy doradzanie Marcinkiewicza wyglądało właśnie tak?

Advertisements