Guru bankowości o Polakach

Andreas-Treichl_5

Trwa Światowe Forum Ekonomiczne w Davos. 5 tys. uczestników z 96 krajów obraduje jak wyciągnąć z kryzysu europejską gospodarkę, która jest w dołku już 6 rok z rzędu. Do alpejskiego kurortu przyjechał Władimir Putin, Gordon Brown i Donald Tusk. A nam kilka dni przed Davos udało się porozmawiać z Andreasem Treichlem, prezesem Erste Group – jednego z największych europejskich banków. W rozmowie z nami mówi o tym, co sądzi o Polakach, jak widzi przyszły rok i dlaczego jego zdaniem nadal mamy tak mało przedsiębiorców?

 

Andreas Treichl jest legendą europejskiej bankowości. Z małego banku stworzył giganta obsługującego 17 milionów klientów. Erste jest liderem rynku w Austrii, Czechach, Rumunii i na Słowacji z prognozowanym zyskiem za 2012 r. na poziomie pół miliarda euro.

 

Zaczynał pan przygodę z bankowością kilkadziesiąt lat temu, więc ma Pan świadomość jak wtedy była postrzegana Polska. Jak wiele zmieniło się od 1997 r., kiedy objął Pan stery w Erste?

Wasz kraj jest na pewno bardziej znany w świecie. Jeszcze 20 lat temu ludzie żartowali sobie z Polaków. Teraz każdy bierze was bardziej poważnie. Mimo wszystko polska gospodarka jest nadal bardzo młoda, a na wielkie interesy potrzeba dużo czasu. 50 lat temu cały świat śmiał się z Samsunga i Toyoty, a teraz to giganci w swoich branżach. Podobnie może być też z polskimi firmami, które coraz szybciej podbijają całą Europę i świat.

Dlaczego rozwój przedsiębiorczości w Polsce i całej Europie jest tak kiepski?

Powód jest prosty – politycy w Unii Europejskiej nie wspierają rozwoju przedsiębiorczości. Dzieci w szkołach zamiast uczyć się o tym, jak założyć własną firmę, dowiadują się często wielu niepotrzebnych rzeczy. Mogę podać smutny przykład z Wiedeńskiego Uniwersytetu Ekonomii i Biznesu. Tylko 3 proc. absolwentów tej ekskluzywnej uczelni chce zostać przedsiębiorcami. Reszta marzy o wielkiej polityce, konsultingu albo dyplomacji. Problemem jesteśmy też my sami. Jeżeli czytamy w gazecie o biznesmenie, który zarabia rocznie 10 mln euro, to od razu podejrzewamy, że dorobił się na jakimś przekręcie. Jednak kiedy w telewizji słyszymy o znanym hokeiście albo aktorze, którego kontrakt opiewa na kilkadziesiąt milionów dolarów, to wzbudza nasz podziw.

Jaki dla naszej części Europy będzie 2013 r.?

Myślę, że Europa Środkowo-Wschodnia będzie radzić sobie lepiej w 2013 r. niż cała reszta naszego kontynentu. Jestem przekonany, że odporność na wszelkie zawirowania takich krajów jak Polska jest dużo lepsza, niż można by się spodziewać. Mimo wszystko liczy się to, czy poszczególne firmy i instytucje odrobiły pracę domową w latach po kryzysie. Te, które to zrobiły, poradzą sobie lepiej. Pozostałe będą musiały nadrabiać zaległości albo w ogóle nie przejdą do kolejnej klasy.

Advertisements