Powrót piłkarskiego nałogowca!

WOJCIECHOWSKI J.W. CONSTRUCTION

 

Z Polonii Warszawa chciał zrobić polski Manchester United. Kusił piłkarzy wysokimi premiami, zmieniał trenerów, kupował brazylijskich zawodników. Nie pomogło nic. Rozgoryczony napisał, że z polską piłką nie chce mieć już nic wspólnego. I kiedy wszyscy myśleli, że to już naprawdę koniec, ten nie daje o sobie zapomnieć. Tym razem zamierza zrobić perełkę z pierwszoligowej Sandecji Nowy Sącz.

Z ust prezesa pierwszoligowej Sandecji od kilku dni nie znika uśmiech. Klub nareszcie doczekał się poważnego sponsora, który zainwestuje w rozwój małej drużyny z Małopolski.

Kim jest tajemniczy inwestor? To Józef Wojciechowski, właściciel firmy budowlanej J.W. Construction, a na co dzień wielki fan futbolu.– Spotkaliśmy się, porozmawialiśmy, zapowiedział, że nam pomoże i na tym stanęło – mówił prezes Sandecji Andrzej Danek. Jeszcze rok temu Wojciechowski mówił, że polska piłka to tylko strata czasu i pieniędzy. Biznesmen tak komentował rozstanie z Polonią Warszawa, którą finansował przez 6 lat. Zdawałoby się wtedy, że to już koniec przygody polskiego dewelopera z boiskiem, jednak jego miłość to futbolówki jest w stanie wybaczyć bardzo dużo. A jak się zaczęła?

W 2006 r. Wojciechowski kupił Polonię Warszawa. Drużyna akurat spadała z Ekstraklasy do pierwszej ligi, czemu chciał koniecznie zapobiec. Pierwsze lata były dramatyczne próbami ratowania Polonii i zapewnienia jej wielkiego powrotu do grona najlepszych polskich zespołów. Wojciechowski kupował nowych zawodników, radził się najlepszych specjalistów, obiecywał wysokie premie zawodnikom – wszystko, byleby tylko wrócić do Ekstraklasy. Wszystko na nic.

Polonia uparcie siedziała w pierwszej lidze, a marzenia o powrocie do Ekstraklasy oddalały się z każdym miesiącem rozgrywek. Wojciechowski nie wytrzymał i prawa do gry w Ekstraklasie po prostu kupił. Skorzystał z sytuacji, w której Zbigniew Drzymała akurat wycofywał się ze sponsorowania Groclinu Grodzisk Wielkopolski i sprzedawał licencję na grę w ekstraklasie. Wojciechowski wraz z prawami przejął w pakiecie piłkarzy i trenera. Kibice oszaleli ze złości, nazywając Wojciechowskiego sprzedawczykiem. Z kolei piłkarze Polonii rumienili się ze wstydu, bo wiedzieli, że awans wywalczyli pieniędzmi, a nie uczciwą grą na boisku. – Wróciliśmy do ekstraklasy w sposób nieco uproszczony – uspokajał wszystkich potentat budownictwa. Jednak do dziś niektórzy nazywają Polonię – Groclinem Warszawa.

Będąc już w upragnionej Ekstraklasie, chłopakom Wojciechowskiego nie szło zbyt dobrze. Biznesmen chciał powalczyć w Lidze Mistrzów. Już wyobrażał sobie jak Roman Abramowicz – jeden z najbogatszych Rosjan, a zarazem właściciel Chelsea, składa mu gratulacje po udanym meczu w Londynie. Niestety Wojciechowski musiał obejść się smakiem. W kolejnych sezonach Polonia z reguły lądowała w środku tabeli z niewielkimi szansami na poprawę. Prezes J.W. Construction pozostawał jednak nieugięty. Ściągał egzotyczny piłkarzy, zmieniał trenerów i osobiście pouczał drużynę w szatni. Groził, że jeżeli nie będzie poprawy, zrezygnuje ze sponsorowania klubu, a wtedy każdy zawodnik poczuje to po kieszeni. Groźby nie pomogły. Zmęczony bezradnością Polonii Wojciechowski w końcu zdecydował się odejść. Sprzedał prawa do gry w ekstraklasie drużynie KP Katowice, a za samą Polonię otrzymał 5 mln zł.

Po odejściu zarzekał się, że z polską piłką nie chce mieć już nic więcej wspólnego. – Piłka? To złodziej czasu i pieniędzy! – tak skwitował swoją przygodę z krajowym futbolem. Nie wytrzymał jednak zbyt długo. Kilka dni temu w prasie pojawiły się informacje, że Wojciechowski tym razem zamierza zainwestować w reklamę pierwszoligowej Sandecji Nowy Sącz. Dlaczego akurat tam? W zeszłym roku Wojciechowski postawił w pobliskiej Krynicy gigantyczny ośrodek hotelowy kosztem 200 milionów złotych.

W środku baseny, sauna, jacuzzi. W ofercie relaksacyjne masaże, zabiegi na ciało i twarz. Wojciechowski wie jak zadbać o swoich podopiecznych. Już niedługo to wszystko na wyciągnięcie ręki klubu z Nowego Sącza.

Advertisements