Saga rodu Kulczyków

DR KULCZYK

 Bez jego miliona Jan Kulczyk nie zostałby najbogatszym Polakiem. Henryk Kulczyk, fortuny dorobił się na handlu grzybami i  sprzedaży pasty do szorowania uporczywych plam. Wybudował Centrum Zdrowia Dziecka, a polskim szpitalom podarował miliony złotych. Henryk Kulczyk zmarł w wieku 87 lat.

 

Na pytanie jak zostac miliarderem Jan kulczyk odpowiada zazwyczaj cytatem z Oscara Wilde’a. – Najważniejsze w życiu to dobrze wybrać sobie rodziców.

Ojciec Wilde’a nie był jednak milionerem, a zwykłym chirurgiem. Matka tłumaczką. Irlandzki poeta nie mógł więc liczyć na hojne prezenty od rodziców. Co innego młody Kulczyk. Ten na rozkręcenie pierwszych interesów dostał od swojego ojca Henryka okrągły milion dolarów. Przez lata Kulczyk senior obserwował jak prezent rośnie w oczach, bo dr Jan z miliona zielonych zrobił prawie 10 mld złotych. – Można powiedzieć, że żyłkę do robienia interesów wyssałem z mlekiem matki – mówił w wywiadzie dla tygodnika Wprost. Jednak to ojciec nauczył najbogatszego Polaka co znaczy słowo przedsiębiorczość, pokazał mu jak zarabiać duże pieniądze – Wzorzec ojca działał na mnie jak drogowskaz, poszedłem jego śladem – wspomina ojca Kulczyk junior. Ślad urwał się we wtorek rano. Henryk Kulczyk zmarł w Poznaniu w wieku 87 lat.  Co kryje za sobą sylwetka ojca najbogatszego Polaka?

,,Król Polaków” – tak Niemcy mówili o Władysławie Kulczyku – ojcu zmarłego Henryka. Znany ze swego patriotyzmu pomagał powstańcom wielkopolskim, którzy domagali się powrotu ziem zaboru pruskiego do Polski. Kierował też podziemną organizacją samopomocową, kiedy siedział jako więzień polityczny w więzieniu w Oranienburgu niedaleko Berlina. Młody Henryk miał w głowie obraz ojca, który z szablą w ręku bije się z Niemcami albo narażając życie, niesie pomoc Polakom zamkniętym w niemieckich więzieniach. – Swoją pierwszą pracę zawodową rozpocząłem w Polsce w czasie wojny od stanowiska… chłopca na posyłki w niemieckim przedsiębiorstwie – wspominał Henryk Kulczyk swoją młodość. Nie zamierzał jednak chodzić na pasku Niemcom. Nawiązał kontakty z polskim podziemiem i w wieku 16 lat wstąpił do Armii Krajowej. W wojaczce szło mu bardzo dobrze. Szybko awansował, a przełożeni wysyłali go na najważniejsze akcje na Pomorzu. Po wyzwoleniu postanowił, że pójdzie w ślady ojca, który obok działalności społecznikowskiej, zajmował się również prostym handlem. Młody Kulczyk nie chciał tak jak ojciec wystawiać towarów na półkach i rozliczać klientów przy kasie – postanowił, że zajmie się handlem polską wełną. Jego ,,Wełno-hurt” wysyłał owczą wełnę państwowym spółdzielniom włókienniczym. Te przerabiały ją na kołdry, czapki i poduszki. Jednak Kulczykowi wełniany interes z komunistyczną władzą nie szedł zbyt dobrze. – Nie mógł wykorzystać wszystkich swoich możliwości i pomysłów – pisał o porażce Wełno-Hurtu publicysta Jerzy Wojciewski. Biznesmen uznał, że lepiej będzie mu się robiło interesy za granicą. Udał się do Hamburga, gdzie stał się czołowym dostawcą runa leśnego z Polski. Zaczynał od handlu maślakami i jagodami z polskich lasów, a kilka lat później już kontenerami sprowadzał do Niemiec wszystko to, co polskie. Kiedy Kulczyk junior zobaczył, że fortunę można zarobić nawet i na grzybach, postanowił, że musi mieć z ojcem wspólny biznes.

Po roku 1982, dzięki zmianom w prawie, możliwe stało się zakładanie firm polonijnych. Ojciec i syn swój wspólny biznes założyli w Komornikach k/Poznania. Ich Interkulpol handlował artykułami chemicznymi i budowlanymi. Przebojem okazała się różowa pasta BHP, którą Kulczykowie sprzedawali wiadrami. Na polsko-niemieckiej wymianie handlowej stary Kulczyk zbił wielki majątek.

Nie brakuje złośliwców, oszołomów i lustratorów opisujących, w trybie przypuszczającym, że Henryk Kulczyk zawdzięcza fortunę kontaktom ze służbą bezpieczeństwa, wywiadem wojskowym i tak dalej. Jak pisze bloger z Salonu24, który przejrzał ubecką teczkę biznesmena: Doczytałem się m.in. że Henryk Kulczyk miał „układ” z funkcjonariuszami Wydz. II KWMO w Bydgoszczy od 1961 r. z racji kontaktów z rodziną, licznie przebywającą w NRF i prowadzenia tam interesów. Szczegółów „układu” nie podano, ale podano bardzo interesujące szczegóły zerwania: po nieformalnym przekazaniu do Dep. I MSW w 1970 r. Henryk Kulczyk miałby okazać się zaangażowany w nielegalne przedsięwzięcia, zdekonspirować się oraz próbować rozpracować kadrowych pracowników komunistycznego wywiadu w Kolonii i Berlinie. Odnośną notatkę z dnia 7.01.1988 r. sporządzono na podstawie informacji przekazanych z Dep. II MSW, wówczas najlepiej zorientowanego w działalności Henryka Kulczyka z racji zarejestrowania go w ewidencji operacyjnej (…)

Ojciec najbogatszego Polaka jest jednym z pierwszych polskich filantropów. Wyłożył kilkaset tysięcy niemieckich marek na budowę Centrum Zdrowia Dziecka w Berlinie Zachodnim, a kiedy w komunistycznej Polsce zabrakło lekarstw, Kulczyk wysłał do kraju tony medykamentów o łącznej wartości 8 milionów marek zachodnich. W 2004 r. Towarzystwo im. Hipolita Cegielskiego przyznało mu statuetkę Honorowego Hipolita za działalność gospodarczą, społeczną i charytatywną.

– Trzeba dużo pracować, a swą pracę kochać. Tylko wtedy można osiągnąć sukces. W zasadzie wszystko mi się udało. Oczywiście, miałem trochę szczęścia. Bez niego jest o wiele trudniej . To szczęście miałem także w czasie wojny, gdy walczyłem w szeregach AK na Pomorzu – opowiadał o sobie.

 

 

Advertisements