Pieniądze z gardła

voice of poland

Must Be The Music, Voice of Poland… Ruszają kolejne talent show – śpiewać w nich może każdy pod warunkiem, że się tego wcześniej nauczy. Czasy, gdy uczono śpiewać za friko w domach kultury powoli mijają. Teraz szkoły śpiewu to całkiem niezły biznes.


SLS – jak rozszyfrować skrót, który coraz częściej pojawia się w wyszukiwarce Google po wpisaniu frazy “lekcje śpiewu”? To “Speech Level Singing”, czyli nowoczesna metoda śpiewania, polegająca na kontrolowaniu układu własnych strun głosowych, a mniej – na kontrolowaniu oddechu. Obecnie właściwie SLS to jedna z najbardziej cenionych metod nauki śpiewu na świecie. SLS-em śpiewał m.in. Michael Jackson, śpiewa Ricky Martin, czy Barbra Streisand.

W związku z tym, że z jednej strony w Polsce nauczycieli śpiewu techniką SLS można policzyć na palcach jednej ręki, a z drugiej dzięki programom typu talent show chętnych do nauki przybywa, otworzyła się szansa na niezły biznes. Wykorzystuje ją m.in. producent, aranżer i muzyk Bartek Caboń. Swoją firmę „Voice&More” prowadzi wraz z żoną, która zajmuje się stroną organizacyjną i pięcioma innymi instruktorami. Wynajmują lokale w pięciu różnych miastach (główny lokal znajduje się w Warszawie), w których prowadzą warsztaty grupowe, a także dają lekcje indywidualne. Indywidualna lekcja śpiewu to koszt 120 zł.

Ceny w innych szkołach wokalnych oscylują w przedziale 50-150 zł za godzinę nauki. Najczęściej prowadzą je absolwenci akademii muzycznych, bądź dorabiający sobie w ten sposób muzycy. Również uznani muzycy, jak choćby Grzegorz Kupczyk, dawny wokalista zespołu Turbo, czy jurorka talent show Elżbieta Zapędowska (tylko grupowo).

Oczywiście nauczyciele śpiewu, którzy zdecydowali się działać na własną rękę zakładając firmy, nie jeżdżą bentleyami. To nie tak. Biznes, w którym działają nie zapewni bogactwa, ale przyzwoite dochody – tak. O jakich pieniądzach mowa? Mała, zatrudniająca 3-4 nauczycieli objazdowa szkoła śpiewu daje od 50 do 80 tys. zł przychodów miesięcznie (zakładając duże obłożenie i 8-godzinny dzień pracy). Od tego trzeba odliczyć koszty wynajmowania lokali w różnych miastach, częstych podróży oraz zatrudnienia sekretarki koordynującej grafik zajęć. Zarobki profesjonalnych nauczycieli śpiewu wynoszą od 6 do 10 tys. zł miesięcznie. Nieźle, jak na polskie warunki. Przypomnijmy, że średnia pensja krajowa to ok. 3,6 tys. zł

Na nauce śpiewu da się zarobić, ale to trochę, jak z byciem lekarzem. Dobry lekarz nie tylko skończył akademię, ale także bez przerwy się dokształca. Tak samo dobry nauczyciel nie tylko skończył studia muzyczne, lecz nieustannie bierze udział w kursach i szkoleniach. To wymaga dużego nakładu pracy i kosztów. Uczyć śpiewać metodą SLS mogą na przykład jedynie osoby ze specjalnymi certyfikatami, które trzeba rokrocznie zdobywać. Co prawda nie jest to wymagane prawnie, ale osoby uczące SLS bez ukończonych kursów mogą zamiast nauczyć śpiewu, po prostu zniszczyć nam gardła.

Advertisements