Solorz kontra Reszta Świata

solorz

 Najpierw Orange z T-Mobile, teraz Canal+ z TVN. Przeciw najważniejszym inwestycjom Zygmunta Solorza-Żaka zawiązał się już prawdziwy globalny spisek. My znamy jego szczegóły.

– Sytuacja na rynku może być niesamowita. Ta oferta to będzie prawdziwy gigant – mówił podniesionym głosem Edward Miszczak, członek zarządu TVN. Dokładnie w 18. rocznicę uruchomienia Canal+ w Polsce wczoraj zadebiutowała platforma cyfrowa nc+, powstała z połączenia: Cyfry+ i n. -Zmienimy krajobraz, wyznaczymy nowe standardy – wtórował Miszczakowi Julien Verley, prezes zarządu nowo uszytego telewizyjnego misia. Na te słowa palcami o stół nerwowo bębnił Zygmunt Solorz-Żak – właściciel Cyfrowego Polsatu – największej platformy telewizyjnej w Polsce. To już kolejny cios wymierzony przez elektronicznych gigantów przeciwko jego flagowym projektom. Kilka miesięcy temu Orange i T-Mobile – najwięksi konkurenci Solorzowego Polkomtela, podpisali umowę o ścisłej współpracy. Co to oznacza? Ano to, że tych dwóch telegigantów może odciąć Solorza od nowych modeli telefonów, dowalić mu zabójczo niskimi cenami albo umówić się na stworzenie drugiej konkurencyjnej sieci superszybkiego Internetu LTE. Czy polski milioner wyjdzie z tego cało?

 

3,5 mln – tyle abonentów ma Cyfrowy Polsat. O milion mniej odbiorców będzie miała platforma nc+. Jak na razie, bo Miszczak i spółka plany mają ambitnie. Już za 2 lata chcą przyciągnąć kolejne pół miliona abonentów. Jak na razie takie prognozy można wsadzić między bajki. W Internecie już pojawiły się pierwsze negatywne komentarze po ujawnieniu oferty ,,enceplusa”. – Totalne nieporozumienie i nabieranie klientów. Odchodzę, już mnie tu nic nie trzyma. Żal! – to tylko jedna z wypowiedzi rozczarowanego klienta. Abonenci narzekają, że za drogo, że nie ma nowości, ani dodatkowych usług. – W ,,ence” płaciłem 109 zł miesięcznie i miałem dokładnie to samo, co teraz w nc+ za 169 zł – pisze kolejny oburzony. Paradoksalnie może się okazać, że nc+ może być tylko napompowanym gigantem, którego Solorz przekłuje najmniejszym paznokciem. Rozczarowani klienci, którzy w niektórych przypadkach będą musieli zmienić swój dekoder, a we wszystkich skorzystać z nowych, droższych pakietów, mogą uderzyć pięścią w stół i skierować swoje kroki do Polsatu. Chociaż taki scenariusz jest możliwy, u Solorza jest nie tylko gorąco w telewizji. Zagraniczne koncerny podgryzają również jego tele-interes.

 

176 mln – tyle abonentów na całym świecie mają łącznie T-Mobile i Orange – międzynarodowi giganci telefonii komórkowej. Plus GSM, należący do Solorza-Żaka od lipca 2011 r., ma ich zaledwie niecałe 14 mln i to wyłącznie w Polsce. I chociaż ubiegły rok Polkomtel zakończył nadzwyczajnie dobrze – najwyższy zysk, największa liczba klientów, największy udział rynku wśród wszystkich operatorów telefonii komórkowej w Polsce, te dwa zagraniczne telekomy mogą szybko przytemperować wielkie plany Solorza. I nie chodzi tutaj tylko o to, że obydwie firmy są w stanie udać się na wspólne zakupy do Apple’a i Samsunga, dzięki czemu dostaną mega zniżki na nowe smartfony. Nie chodzi też o to, że mogą umówić się na super promocje, które okażą się zabójczo konkurencyjne dla Plusa. Chodzi przede wszystkim o zasięg! Obie sieci będą współkorzystać ze swoich nadajników, dzięki czemu zwiększą dostępność swoich sieci. Lepszy zasięg będzie odczuwalny nie tylko na pustkowiu, ale też wewnątrz budynków. Co to oznacza?

 

– Chciałbym, aby Polska była jednym z najnowocześniejszych krajów na świecie, który będzie korzystał z dostępu do internetu i innych usług transmisji danych za pośrednictwem najnowocześniejszych technologii – to pierwsze słowa Solorza po przejęciu Plusa. Biznesmen konsekwentnie realizuje swoją szerokopasmową wizję. We wszystkich wywiadach mówi o kolejnych generacjach LTE – superszybkiego Internetu mobilnego, który ma zrewolucjonizować kraj. Jak na razie szło mu dobrze. Liczba użytkowników LTE od Solorza stale rośnie i pod koniec roku wynosiła 600 tys. Jednak, żeby coraz mniej z nich narzekało na problemy z dostępem czy prędkością, liczy się zasięg. To tu tkwi klucz w przyzwyczajeniu Polaków do urządzeń mobilnych: smartfonów, tabletów i innych. Przy podpisaniu umowy między T-Mobile i Orange chodziło właśnie o to – skusić polskich abonentów superszybkim Internetem, który będzie superszybki nie tylko w centrum Warszawy, ale też w małej wiosce w Podkarpackiem. Wydawałoby się, że Orange z T-Mobile rozłożyli już Solorza na łopatki. Ten jednak nie daje za wygraną. Niedawno otrząsnął się, splunął na dechy i ogłosił roll-out. Co to takiego? Innymi słowy wielka modernizacja sieci, która pozwoli rozszerzyć zasięg dla wszystkich tele-usług, w tym LTE. Jeszcze w październiku mogło z niego korzystać zaledwie 35 proc. Polaków, a po kolejnej fazie rolloutu superszybkie surfowanie bez kabla będzie dostępne dla dwóch trzecich narodowej populacji. To nie to samo co zasięg geograficzny, ale Orange z T-Mobilem przynajmniej wiedzą, że Solorza stać na dobrą kontrę. Czy biznesmenowi starczy sił na pobicie wszystkich telefonicznych i telewizyjnych spiskowców?

 

 

Advertisements