Pan Odlotów

stępniewski esky

W kilka lat z małego biura podróży stworzył internetowego giganta, który rocznie obsługuje kilka milionów podróżujących. Każdego dnia firma Piotra Stępniewskiego wysyła tysiąc ludzi na wakacje.

Na Placu Jagiellońskim w Radomiu przechodnie zatykają uszy i wykrzywiają głowy we wszystkich kierunkach. Co to za ryk? Skąd ten hałas? – burczą pod nosem. Właściciele pobliskich sklepów zdążyli się już przyzwyczaić do charakterystycznego pomruku, który prawie codziennie niesie się echem po całej okolicy. To gang silnika 75-konnej hondy VTX 1300, legendarnego japońskiego choppera należącego do Piotra Stępniewskiego. W ten sposób często odwiedza radomską centralę swojej firmy. Jego znajomi śmieją się, że bardziej pasowałby do niego jakiś amerykański odrzutowiec najnowszej generacji, a nie masywny motor z innej epoki. Skąd ta opinia? Stępniewski prowadzi jedną z najbardziej innowacyjnych firm w Polsce. Jego eSKY.pl od kilku lat zajmuje się internetową sprzedażą biletów lotniczych kolejowych, a niedługo również i wiz. To interaktywne biuro podróży – zabookujemy tutaj hotel, sprawdzimy dojazd z lotniska do centrum, a nawet wykupimy polisę ubezpieczeniową na czas wakacji. Jak Stępniewski wpadł na taki pomysł?

Otwarcie niebios

Swój biznes rozkręcał w małej klitce w Radomiu, którą podarowała mu studencka spółdzielnia pracy. Chociaż Stepniewski z wykształcenia jest chemikiem, kolegom z politechniki nie udzielał w tamtym pomieszczeniu korepetycji z polimerów, a organizował wyjazdy nad polskie morze. Później postanowił otworzyć własne biuro podróży.

Na początku działał analogowo – bez Internetu, systemu rezerwacji, elektronicznych biletów. Klientów obsługiwał przez telefon z książką telefoniczną i katalogami biur podróży w ręku. To był koszmarny wysiłek.

Radomski biznesmen nie wytrzymał i poszedł na wojnę z turystycznym betonem. W 2004 roku razem z czterema kolegami założył eSky. Firma początkowo działała w trybie off-line, organizując młodzieżowe programy wymiany kulturowej. Ale to było za mało. Wspólnicy zauważyli jednak wielki potencjał na rynku biletów lotniczych, który korzystał z bardzo przestarzałych rozwiązań. Jeżeli wtedy ktoś chciał zdobyć wtedy dobry i tani bilet, musiał być bardzo cierpliwym człowiekiem. Z telefonicznym konsultantem, który pomagał klientom w transakcjach mógł spędzić nawet pół dnia na linii. Wiedział, że przyszłością jest Internet, ale ciągle wahał się z decyzją o przeniesieniu biznesu na łącze. W jej podjęciu pomógł mu sam znak z niebios, które otworzyły się nad Polską zaraz po wejściu do Unii Europejskiej. Do kraju zaczęli przylatywać nowi przewoźnicy, w tym tanie linie lotnicze. Stępniewski konsultantów zastąpił informatykami, a klientów zamiast do sięgania po telefon, namówił do klikania w komputerową myszkę.

System internetowy uruchomili o 18 po południu, a już po kilku godzinach  na koncie pojawiły się pierwsze transakcje. Sukcesem był w tym wypadku sprzedawany produkt, bo Stępniewski jako pierwszy wprowadził na rynek bilety elektroniczne, kiedy konkurencja nadal bawiła się w drukowanie i wysyłanie kart pokładowych. To znacznie ułatwiło i przyspieszyło cały proces transakcji. Jednak na prawdziwe innowacje trzeba było jeszcze trochę poczekać.
Kombinacja last minute
W 2010 roku radomski biznesmen przekształcił eSky w internetowe centrum podróży, dzięki któremu internauta może nie tylko kupić bilety lotnicze dookoła świata, ale też zadbać o ubezpieczenie, nocleg i organizację wczasów. Sercem strony została inteligentna wyszukiwarka, która realizuje połączenia 600 linii lotniczych i 100 tys. obiektów hotelowych z całego świata. Klient może w parę minut samodzielnie załatwić sobie kilkudniowy pobyt w Paryżu albo ubezpieczyć podróż do Tajwanu.–Wszyscy myślą, że to takie proste, a w tym czasie skomplikowana technologia weryfikuje i filtruje miliardy kombinacji tak, żeby znaleźć to najkorzystniejsze połączenie – opowiada podekscytowany Stępniewski. Pomysł z Radomia okazał się na tyle innowacyjny, że eSky zgarnął już ponad 50 proc. rynku, stając się liderem w sprzedaży biletów lotniczych w Polsce. Firma prawdziwy boom przeżywała w trakcie nasilającej się emigracji zarobkowej Polaków. eSKY był idealnym miejscem dla wszystkich, którzy podróżowali za chlebem. A w konsekwencji również dla ich rodzin i znajomych, jadących za granicę w odwiedziny. Poza Polską autorska technologia znajduje zastosowanie w Rumunii, Bułgarii, a nawet Brazylii, gdzie istnieją przedstawicielstwa eSky. Za pośrednictwem portalu tylko w naszym kraju każdego dnia sprzedaje się ok. 1 tys. biletów, a z serwisu korzysta codziennie 62 tys. klientów.

W planach uruchomienie inteligentnego systemu oferującego możliwość zakupu biletów kolejowych europejskich przewoźników. Poza tym Stępniewskiemu marzy się ekspansja na Wschód i do Ameryki Południowej. Jak na razie do swojego brazylijskiego oddziału zagląda bardzo rzadko. Jak mówi do Brazylii jeździ jego kolega, a on sam woli nieco chłodniejsze klimaty. Na przykład wypad na narty w Alpy.

Advertisements