Miliony z wyzysku – wstydliwa tajemnica marki Cropp

ct

Bardzo lubimy niskie ceny, ale rzadko kiedy zastanawiamy się co się za nimi kryje. Czeski fotograf, fotograf Zbyněk Hrbata , dokumentując katastrofę zawalonego budynku fabryk odzieżowych Rana Plaza w Bangladeszu znalazł tam metki ubrań polskiej marki Cropp. Po raz pierwszy polscy konsumenci mogą sami poczuć dreszcze na plecach. Wyprodukowanie najnowszej kolekcji Cropp (i innych światowych marek również) kosztowało życie ponad tysiąca pracowników pogrzebanych pod gruzami fabryki.

 

Cropp to jedna z marek polskiego giganta odzieżowego LPP z Gdańska. Założyciele spółki Marek Piechocki i Jerzy Lubianiec to biznesmeni należący do czołówki najbogatszych Polaków. Niedawno informowali, że ich firma zanotowała rekordowe wyniki. W 2012 roku sprzedała produkty za 3,2 miliarda złotych, a zysk netto wyniósł 350 mln złotych. Wraz ze świetnymi nastrojami właścicieli kurs akcji bił kolejne giełdowe rekordy – niedawno jedna akcja LPP kosztowała ponad 7 tys. złotych.

 

Dziś wiemy, że cześć tego sukcesu zbudowano na wyzysku ubogich z Rana Plaza. Co na to milionerzy?

Produkcja odzieży marek należących do LPP jest zlecana niezależnym producentom, których siedziby zlokalizowane są głównie w Azji. Około 19% oferty powstaje w Bangladeszu. Udział ubrań produkowanych na zlecenie LPP stanowi ok. 0,3% całego eksportu odzieży z tego kraju. Współpraca z producentami odbywa się poprzez agentów lokujących produkcję w różnych fabrykach. Jeden ze współpracujących z LPP agentów ulokował w tym roku produkcję części odzieży marki Cropp (0,6% udziału w całości tegorocznych zamówień złożonych przez LPP w Bangladeszu) w fabryce, której siedziba mieściła się w budynku Rana Plaza – czytamy w komunikacie zarządu spółki.

 

Kontrola warunków funkcjonowania fabryk w Bangladeszu jest bardzo trudna. Od kilku miesięcy nasilają się w tym kraju zamieszki. Z powodu obaw o bezpieczeństwo pracowników, LPP nie wysyła swoich kupców do tego kraju – usprawiedliwiają się szefowie odzieżowego koncernu. Deklarują, że tak jak światowi giganci przystąpią do porozumienia dotyczącego ochrony przeciwpożarowej oraz bezpieczeństwa budynków w Bangladeszu.

 

Czy to wystarczy? Sporo winy jest po naszej stronie. Konsumentów. Zadowolonych z każdej złotówki urwanej z ceny podkoszulka. Jakim i czyim kosztem potania się produkcję? Korporacje odzieżowe dyskretnie zdejmują nam ten problem z sumienia.
Rafał Bauer były prezes Vistuli pisze na blogu, że kilka lat temu musiał zamknąć produkcję w Polsce, bo klienci tej marki nie byli skłonni zaakceptować wyższych cen produkowanych w Polsce rzeczy. Gdyby zatrzymać produkcję ubrań w Polsce, na naszym rynku powstałoby 100 tysięcy miejsc pracy. Być może nie kupowalibyśmy koszul za 49 zł ale za 149 zł. Ale byłaby to jedna dobra koszula , która po pięciu praniach nie rozłazi się pod pachami.

Prawda jest taka, że  mając pieniądze w portfelu i robiąc zakupy, sami podejmujemy decyzję o tym kogo wspieramy. Kupujemy za 150 zł buty firmy Lasocki produkowane w Polsce i przez pracowników, którym oprócz zapewne mimo niskich pensji prawo pracy gwarantuje względne bezpieczeństwo. Możemy też kupić buty innej marki wyprodukowane za dolara albo dwa w Indiach, zszyte rękami współczesnych niewolników – pracujących za garść rupii w oparach gotującego się plastiku.

 

Nawet niepozorne jeansy mogą być przyczyną czyjejś tragedii. Aby nadać im postarzony wygląd używa się technologii sandblastingu. Metoda ta polega na kierowaniu strumienia piasku pod wysokim ciśnieniem na jeansy. W ten sposób materiał zyskuje specyficzny, „starty”, wygląd. W pomieszczeniu, gdzie odbywa się sandblasting, w powietrzu unosi się mnóstwo kurzu i maleńkich nitek z jeansów oraz pochodna piasku – pył krzemionkowy. Pracę przy sandblastingu wykonują robotnicy, którzy powinni nosić specjalne maski i stroje ochronne. Niestety nie jest to częsta praktyka. Zazwyczaj pracownicy wykonujący tę pracę nie mają strojów ochronnych, a pomieszczenia nie są wentylowane, wobec tego spędzają oni całe dnie w pyle i kurzu. Uważa się, że długotrwałe narażenie na kontakt z pyłem krzemionkowym w wysokich stężeniach stwarza możliwość powstania chronicznej choroby płuc. Choroby te występują u pracowników po 6-24 miesiącach pracy i niejednokrotnie prowadzą do bolesnej śmierci.

 
Levi Strauss & Co i H&M planują wspólnie wycofać się ze stosowania sandblastingu. Tę decyzję sprowokowała presja opinii publicznej i samych klientów. Wybór należy do Ciebie.

Advertisements