Gesslerowie, ród dłużników

Gesslerom sprzedajemy tylko za gotówkę! – takie hasło wisi na ścianie w dużej warszawskiej firmy zaopatrującej w delikatesowe specjały restauracje. Skąd się wzięło? Oto historia dynastii dłużników.

Niedawno Wprost opisywał historię Magdy Gessler, znanej restauratorki, której biznes ostatnio słabo przędzie. Komornik zajął prawa majątkowe w Restauracji u Fukiera a wiele innych sygnowanych nazwiskiem Magdy Gessler przynosi straty. Tygodnik sugeruje, że popadła w tarapaty finansowe dlatego, że tu cytat współpracowników: “buja w obłokach”. Tymczasem wiele wskazuje, że przyczyna kłopotów to pochodzące sprzed lat długi jej męża Piotra Gesslera, a także oszukańcze kombinacje szwagra Adama Geisslera, wspieranego przez synów.
Historia rodu dłużników wychodzi dziś na jaw dzięki trwającemu ponad rok żmudnemu śledztwu, jakie przeprowadził Mateusz Dallali, urzędnik Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami Dzielnicy Śródmieście w Warszawie. Od wielu miesięcy ściga on Geisslerów, a raczej majątek, który da się „windykować”.
W lipcu 2002 r. Zbigniew Henryk Gessler – ojciec Adama i Piotra – założył w trzy dni z rzędu trzy spółki: Restauracja Targowa 64, Cukiernia Targowa 64 i Apteka Targowa. Lokal przy ul. Targowej 64 (budynek został przekazany następcom prawnym dawnych właścicieli w 2011 r.) wynajmował od m. st. Warszawy (Urząd Dzielnicy Praga-Północ). Wcześniej (od 1990 r.) prowadził tam “Kawiarnię Wiedeńską” (wbrew temu, co rozpowiada Adam dorabiając sobie rodowód restauratorski, jego ojciec był cukiernikiem a nie żadnym restauratorem, a już na pewno nie pochodził z “patrycjuszowskiej rodziny żydowskiej z Łodzi” jak wmawiał to Adam łatwowiernym słuchaczom) jako firma Kawiarnia Wiedeńska Gessler Zbigniew.
Produkty wyrabiał na Bielanach w małym, obskurnym pawilonie przy ul. Kasprowicza, 68 jako “Zakład Cukierniczy Z. Gessler” (znany wśród mieszkańców jako cukiernia “Staropolska” – pawilony zostały wyburzone w 2007 r.). Prowadząc działalność gospodarczą na Targowej Zbigniew Gessler (a raczej jego synowie – Adam i Piotr) szybko się zadłużył – zaległości czynszowe wynosiły ok. 300 tys. złotych.
Nie mogąc doczekać się żadnej reakcji na monity, wezwania do zapłaty czy do zdania, urzędnicy wystąpili do sądu o eksmisję i o wydanie nakazu zapłaty. W dniu 15 października 2003 r. eksmitowano Gesslerów z lokali przy ul. Targowej 64. Rok później zmarł 83-letni Zbigniew Gessler, pozostawiając spadkobiercom dług. I wtedy to właśnie Magdalena Gessler spłaciła większą część zadłużenia za swojego małżonka – Piotra.
Dziś ze wspomnianego długu braci Gessler wciąż pozostaje do uregulowania ok. 170 tys. złotych – głównie ustawowych odsetek i różnych kosztów. „Urzędnik-dochodzeniowiec” Mateusz Dallali próbował tropić jakikolwiek majątek do zajęcia. Czytając listę wierzycieli Adama Gesslera, którzy wpisali się do księgi wieczystej nieruchomości przy Pl. Słonecznym 5 zauważył, że wśród nich jest Urząd Gminy w Sorkwitach. Skontaktował się z Wójtem, Józefem Maciejewskim. Ten na samo wspomnienie nazwiska “Gessler” jęknął. Oświadczył, że gmina ściga małżonków Magdę i Piotra za niezapłacony podatek gruntowy. Wójt podał numer księgi wieczystej działki, dzięki czemu radca prawny Urzędu Dzielnicy Praga-Północ nadał sprawie bieg sądowy, a następnie komorniczy.
W październiku 2012 r. komornik sądowy zajął w imieniu m. st. Warszawy na poczet wspomnianego długu grunt należący do małżonków – Magdaleny i Piotra – w miejscowości Burszewo (Gmina Sorkwity, Powiat Mrągowski).
W listopadzie 2008 r. Magdalena Gessler za pośrednictwem społki Ford Zone wynajęła od miasta Warszawy dwa lokale (ok. 400 i 600 m2) przy Rynku Starego Miasta 21/21A, które od 1991 r. do 2007 r. bezprawnie okupował jej szwagier. W chwili obecnej na koncie obu lokali widnieje zaległość na ponad 200 tys. zł.

Sprawa z Adamem Gesslerem przedstawia się natomiast poważniej: odsetki ustawowe od jego długu wobec miasta stołecznegoWarszawy i wobec wielu innych prywatnych wierzycieli rosną w galopującym tempie. Są to już dziesiątki milionów złotych – co czyni go jednego z największych dłużników w Polsce. Jest to pokłosie jego licznych kombinacji z przeszłości, kiedy to bezwzględnie budował swoją pozycję majątkową i swoją markę kosztem ludzi, którzy mu zaufali.
Oto wycinek listy poszkodowanych:
Oszustwo setek osób w tzw. aferze HAVIT GB (lata 1984 – 1986).
Zaległości czynszowe lokalu użytkowego przy Rynku Starego Miasta 21/21A – w tym notoryczne obstrukcje
sądowe i komornicze (lata 1991 – 2007).
Działanie na szkodę m. st. Warszawy ws. Teatru Rozmaitości przy ul. Marszałkowskiej 8 (lata 1992 – 1993).
Dług wobec Christopha Gleita, duńskiego przedsiębiorcy (lata 1993 – 1995).
Działanie na szkodę Urzędu Gminy w Bielanach (Powiat Sokołowski) ws. płatności oraz rekonstrukcji dworku w Patrykozach (lata 1995 – 2003).
Zniszczenie zabytkowego obiektu wpisanego na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO oraz będącego pod ochroną Stołecznego Konserwatora Zabytków (1994 r.).
Przywłaszczenie fortepianu Filharmonii Pomorskiej (2001 – 2002).
Nieopłacone składki ZUS i zaliczki podatkowe pracowników lokalu „Dom Restauracyjny Gessler” (2004 – 2005).

Wierzycielami Gesslera są także duże korporacje, jak dostawca usług telekomunikacyjnych Sferia (ok. 10 tys. zł), wydawca prasy Agora (ok. 4 tys. zł) czy Nestle Waters z Warszawy – ok. tysiąc złotych.
Poczet dłużników zamyka dług najbardziej wstydliwy. WSI Warszawska (ul. T. Nocznickiego 29) – Gessler był im winien w 2007 r. 7.321,39 zł.. Jest to zakład pracy chronionej, w której pracują niepełnosprawni. Spółka Gessler nie zapłaciła za zamówione, szyte na miarę obrusy. Adam Zbigniew Gessler osobiście zamawiał je w 2005 r. bywając w siedzibie zakładu. Niepełnosprawni nigdy nie odzyskali swoich pieniędzy – Komornik Sądowy umorzył postępowanie z powodu braku majątku dłużnika.

To zaledwie wycinek afer z udziałem Adama Gesslera, który przedstawia się od lat w prasie i opinii publicznej, jako „dżentelmen”, „wizjoner”, „znawca dobrych smaków” i „słynny restaurator”. Chwali się publicznie „swoimi” licznymi lokalami gastronomicznymi w Warszawie, w Krakowie, w Paszkówce, w Katowicach, w Sopocie i w Londynie. W tym miesiącu planuje otworzyć nową restaurację w Hotelu Bristol w Rzeszowie. Wieści o jego rzekomych sukcesach bywają, niestety, bezkrytycznie powielane, dopełniając jego obrazu, jako autorytetu branżowego.
Indagowany przez mniej ufnych a za to bardziej dociekliwych rozmówców – opowiada barwnie, że padł ofiarą spisku „niegodziwców”: „nieuczciwych, skorumpowanych urzędników” i „zaprzyjaźnionych z nimi dziennikarzy”, powodowanymi „zazdrością” jego „powodzeniem w interesach”.

Wbrew swoim licznym przechwałkom i opowiastkom Adam Gessler nie posiada dziś absolutnie nic oprócz licznych wyroków sądowych, astronomicznych długów i niechlubnego wpisu w Biurze Informacji Gospodarczej Infomonitor.
W marcu tego roku zamknięto nagle lokal “U Kucharzy”, który firmuje w Krakowie (wynajmowany od Hotelu Grand), oficjalnie z powodu “awarii instalacji wentylacyjnej”. Zaś w maju tego roku zakończył z nim współpracę właściciel lokalu w Londynie, gdzie Gesssler firmował od prawie trzech lat restaurację “Gessler at Daquise”. W lutym i maju tego roku restaurację “Gessler we Francuskim” odwiedził komornik sądowy z Wieliczki, który pozajmował na poczet długów wszystkie ruchomości – łącznie z zastawą stołową restauracji.
Z lokali firmowanych nazwiskiem i wizerunkiem Gesslera w Warszawie pozostały tylko trzy: “U Kucharzy” przy ul. Ossolińskich, “Przekąski Zakąski” i Delikatesy Braci Gessler” na Krakowskim Przedmieściu. Ten ostatni dogorywa, sądząc po asortymencie, po wystroju i po poziomie sanitarnym.
W tych wszystkich aferach rodzina Gesslerów straciła coś znacznie cenniejszego niż tylko pieniądze – dobre imię. A tego żadne pieniądze już nie odkupią.

20130723-182053.jpg

Advertisements