Miliarder będzie ścigał się z Kubicą?

sołowow

Miliarder Michał Sołowow, trzeci na liście najbogatszych ,,Wprost” już trenuje przed nadchodzącym 70. Rajdem Polski. W okolicach Biskupca, Mrągowa i Mikołajek oglądał trasę rajdu z pokładu śmigłowca. Potem wynajął specjalistyczną firmę, która zamknęła kilka lokalnych szutrowych dróg, aby mógł potrenować jazdę poza asfaltem swoim Fordem Fiestą RRC. To kosztuje kilka tysięcy złotych za dzień, ale na biednego nie trafiło. Michał Sołowow dysponuje majątkiem przekraczającym 7 miliardów złotych. Tylko dywidenda wypłacona mu jako akcjonariuszowi chemicznej spółki Synthos wyniosła 628 mln zł. Ładne kieszonkowe!
Szykuje się niezła walka, bo udział w wyścigu potwierdził Robert Kubica. Zazwyczaj na mazurskim rajdzie pokazuje się również Krzysztof Hołowczyc, traktując wyścig ambicjonalnie – pochodzi z Olsztyna i to jego podwórko. Na imprezie zjawi się również czołówka polskich i europejskich rajdówców. Start wyścigu 13 września. Trudno się dziwić, że kierowcy już grzeją silniki.

Jeszcze kilka lat temu środowisko rajdowców traktowało go jak znudzonego bogacza, który kupuje sobie drogie zabawki i szuka adrenaliny na trasach rajdów samochodowych. Dziś nikt tak nie powie. Sołowow startuje od 2001 roku, wielokrotnie udowadniał, że ma talent i dużo trenuje. Dwukrotne zdobył tytuł Wicemistrza Europy, dwukrotne był wicemistrzem Polski.
– Chciałbym zostać mistrzem Polski. Mamy bardzo konkurencyjne rajdy i zawodników. Jest kilku kierowców, którzy potrafią stworzyć rywalizację na bardzo wysokim poziomie. Ten tytuł przy takiej konkurencji ma ogromna wartość i chcę jeszcze próbować – mówił w jednym z wywiadów.
Biznesmen podobnie jak inny szalony polski miliarder Leszek Czarnecki (właściciel finansowo-ubezpieczeniowego giganta Getin Holding) stara się dzielić absorbujące i ryzykowne hobby z poważnym biznesem. Czarnecki to płetwonurek, potrafi odstawić na bok sprawy zawodowe i wybrać się do Meksyku. W słynnej nurkowej Dos Ojos przepłynął ponad 17 kilometrów podwodnych korytarzy, bijąc rekord w najdłuższym nurkowaniu w jaskiniach.
Michał Sołowow zwierza się: – Muszę ograniczać ilość rajdów, mam mnóstwo pracy i praktycznie zero odpoczynku. Nie sądzę, żebym mógł pojechać w więcej niż dziesięciu rajdach w sezonie. To znaczy siedem imprez w Polsce i potencjalnie trzy za granicą – mówi Sołowow. Do ulubionych imprez miliardera należy Rajd Arktyczny. Uważa go za najpiękniejszy wyścig, jaki jest w ogóle na świecie. – Nie ma nigdzie takiego białego śniegu i takich band jak w Rovaniemi – opowiada. Zapewne śmiganie z prędkością nawet 180 km/h na trasie, przy której rosną drzewa przyprawia o palpitację serca akcjonariuszy giełdowych firm. Co byłoby z Synthosem, Barlinkiem czy Echo Investment, gdyby założyciel, główny akcjonariusz uległ kontuzji?
Sołowow tak mówi o swoich szaleństwach: – Trzeba szukać takiej granicy, przy której jest się jeszcze po bezpiecznej stronie i tylko balansuje się na krawędzi, której nie powinno się przekraczać.Najważniejszą rzeczą w tym sporcie jest pozostanie na drodze. W rajdach punkty zbierają ci, którzy są na mecie. Nie wygrywa się zakrętów, nie wygrywa się odcinków, wygrywa się rajdy. Największym błędem kierowcy rajdowego jest wypadnięcie z drogi.
Michał Sołowow słynie z dość szorstkiego obycia. Gdy coś mu sie nie udaje, potrafi spławić dziennikarzy, szczególnie zadających głupie pytania. Tak jak tu z blondynką z TVN
Ma też specyficzne poczucie humoru. Kiedyś kielecki biznesmen Witold Zaraska niepochlebnie wyraził się o budowlanej firmie Sołowowa mówiąc, że to “jakieś Miteksy dupeksy”. Sołowow odwiedził restaurację Zaraski słynącą z egzotycznych ptaków (ich utrzymanie było hobby właściciela). Na pytanie kelnera co podać na obiad wskazał jedną z ptasich klatek: – Tego niebieskiego skur.. mi tu przynieś na patelni.

Advertisements