Miłość na biedaka

z14526494Q,Milosc-na-bogato

 

O ,,Miłości na bogato” piszą wszyscy. My też nie mogliśmy sobie tego odmówić. Postanowiliśmy podliczyć twórców najnowszego serialu Vivy i sprawdzić ile wydają na ten ,,ekranowy luksus.”

Warszawa, prawa strona Wisły, letni klub na piaszczystym brzegu. Kilka słomkowych parasoli, ogrodowe meble i skromny bar. Przy jednym ze stolików siedzi zakochana para.
– Napiłabym się czegoś dobrego! – mówi dziewczyna do chłopaka.
– Tak, a na co masz ochotę?
– Nie wiem, zaskocz mnie! – odpowiada z zalotnym uśmiechem. Chłopak mruży oczy i pewnym krokiem idzie do baru. Po chwili przynosi dwa małe sprite’y z cytrynką i błyszczącą parasolką wetkniętą w sam środek szklanki.

Kto uraczył młodą damę takim wysmakowanym drinkiem? To Janek – jeden z głównych bohaterów emitowanego od kilku tygodni serialu ,,Miłość na Bogato.” I w tym ekranowym Janku skupia się cała śmieszność tego programu. Niby jeździ luksusowym lexusem, a tak naprawdę terenowa bryczka nie jest jego, bo wypożyczona z salonu na Żeraniu. Świadczy o tym wielka reklama salonu umieszczona na bagażniku auta. Chłopak niby ma ekskluzywny klub w centrum miasta, a kilka kroków obok piękny apartament, w którym mieszka jego dziewczyna – Marcela. Ale piękne gniazdko niestety Janka nie jest. – Dorzuca się do opłat – tłumaczy pomieszkiwanie chłopaka dziewczyna.

A czym ona się zajmuje? Tym, co umie najlepiej, czyli wydawaniem pieniędzy. Na śniadanie pije szampana, popołudnia spędza u fryzjera albo kosmetyczki, a wieczorami ląduje u chłopaka w klubie. Wprawne oko jednak dojrzy, że tytułowa bogata miłość głównych bohaterów to pic na wodę. To albo pożyczalscy jak Janek, albo udający życie na pokaz jak Marcela, bo po zakupach wszyscy i tak pewnie rozliczają paragon z Biedronki.

Marcela ma słabość do szampana – pija go codziennie na śniadanie. Sprawdziliśmy jaki tam luksusowy trunek popija o poranku. To Charles de Fere – jeden z najtańszych szampanów na rynku. Już za 10 dolców za butelkę. Ale słowo szampan pojawia się w dialogach tak często jak ,,no”, ,,generalnie” i ,,masakra” – masakrycznie nagminnie używane przez bohaterów. W drugim odcinku Janek chciał oczarować swoją dziewczynę, przygotowując romantyczną oprawę w sypialni. Świece, łóżko zasłane płatkami róż, na stole dwa kieliszki i szampan. Francuski Moët&Chandon za ok. 200 zł opiera się dumnie o blaszany kubełek wypełniony lodem. I chociaż butelka stoi nieotwarta z korkiem w środku i nienaruszoną złotą owijką z wierzchu, to dwa kieliszki są cudownie napełnione do połowy złotym płynem. Co więc było w środku?
Na pewno nie zakorkowany Moët, który po nakręceniu sceny na pewno trafił z powrotem na sklepową półkę albo wylądował w domu któregoś z naturszczyków jako wynagrodzenie za dzień zdjęciowy. A być może w środku nie było wcale szampana, a jakieś dobre winko. Zresztą scenarzyści mają wielki talent do mylenia kieliszków do wina z tymi do szampana, więc bohaterowie piją jak chcą, ile chcą, gdzie chcą i z czego chcą. Szkoda tylko, że nie na bogato.
Z podawania ,,dobrego” winka jest też znany klub Janka. Dziewczyny w modnych kieckach raz po raz nachylają kieliszki nad barem, żeby ktoś dolał im jeszcze kapkę. A cóż to za butelka krąży tak często w rękach barmana? Okazuje się, że cały klub popija Brise de France – dobre, ale taniutkie francuskie winko – 17 zł za sztukę. Wino króluje też na stole w mieszkaniu jednej z koleżanek. Oprócz kilku kieliszków i butelki na stoliku leżą jabłka, mandarynki, truskawki, winogrona, miniaturowy ananas, a nawet pomidorki koktajlowe – innymi słowy wszystkie dary polskich sadów i tropików, które bardziej przypominają plastikową dekorację niż soczyste owoce.

Jeżeli koleżanki już gdzieś muszą wyjść, to albo na imprezę, albo do kosmetyczki, fryzjerki, innej koleżanki, albo oczywiście na zakupy. Marcela za każdym razem, kiedy wybiera się albo wraca z shoppingu zawsze dzierży w ręku jedną, elegancką papierową torbę z wielkim napisem Ralph Lauren. Czyżby scenografom skończyły się już atrybuty i nie mogli dać biednej aktorce jakiejś innej reklamówki z równie rażącym po oczach napisem?

,,Miłość na bogato” to zaprzeczenie bogactwa i luksusu. Pic, pozerka i kicz razi w każdej ze scen. Za nami dopiero trzy odcinki. Może w kolejnych chociaż raz zobaczymy prawdziwy splendor.

Advertisements