Rząd fachowców milionerów

20131120-143939.jpg

Każdy jest fachowcem w branży. Miarą ich skuteczności jest zgromadzony majątek. Nie dotyczy ich problem zegarków, samochodów, willi bo wszystko to już mają. Oto rekonstrukcja rządu “na bogato”.

Leszek Czarnecki , właściciel dużej grupy finansowa ubezpieczeniowej Getin Holding byłby chyba najlepszym ministrem finansów. Kto jak kto, ale ten wrocławski biznesmen świetnie zna się na dużych liczbach i operacjach finansowych. Kryzys przeszedł nie raz.

Minister skarbu państwa. To nie problem. Jan Kulczyk z sukcesem komercyjnym sprywatyzował wiele państwowych spółek. Z zapuszczonych browarów wielkopolskich uczynił największą na polskim rynku piwnym firmę – Kompania Piwowarska. Z jego udziałem Fabryka Samochodów Rolniczych “Polmo” w Poznaniu producent słynnych Tarpanów stał się jednym z najlepszych zakładów produkcyjnych Volkswagena – gdzie powstają auta użytkowe Transporter oraz Caddy. Inne przykłady prywatyzacji: Telekomunikacja Polska, firma ubezpieczeniowa Warta. Zapasowym kandydatem do tej teki byłby Roman Karkosik, inwestor giełdowy, który majątek wyceniany na 3 mld zł zbudował dzięki restrukturyzacji państwowych firm. Gdyby został ministrem skarbu Kulczyk mógłby przejść do ministerstwa spraw zagranicznych – jest jednym z nielicznych Polaków inwestujących na globalnym rynku. Mieszka w Szwajcarii, pracuje w Londynie,Warszawie, Nowym Jorku i Dubaju.

Jerzy Starak mógłby wziąć ministerstwo zdrowia przecież jako właściciel giełdowej spółki Polpharma zna od podszewki sprawy leków refundowanych i rynku medycznego. Mógłby też liczyć na mocnego wiceministra – milioner Marek Jutkiewicz to udziałowiec Grupy Allenort, ogólnopolskiej sieci prywatnych klinik kardiologicznych. Zbudowano tam system szybkiej pomocy o wiele bardziej sprawny niż ten państwowy, a same kliniki leczą również pacjentów NFZ. Biznesmen chce postawić szpital onkologiczny na warszawskim Bródnie.

Minister Sportu też nie kłopot, przecież na liście najbogatszych Polaków nie brakuje sportsmenów. Właściciel sieci salonów obuwniczych CCC Dariusz Miłek to były kolarz zawodowy. Michał Sołowow legitymuje się tytułem rajdowego, wicemistrza europy. Akcjonariusz chemicznego giganta Sythos, producenta podłóg Barlinek, dewelopera Echo Investment to także gigant polskiego przemysłu. Mówi o sobie, “że produkuje kible” – pasowałby też na ministra gospodarki. Wtedy do resortu wskoczyłby jeszcze Krzysztof Jędrzejewski, miliarder, akcjonariusz spółki Kopex działającej na rynku górniczym.

Ministerstwo administracji i cyfryzacji jak ulał pasuje do profesora Janusza Filipiaka, właściciela giełdowej spółki Comarch. To producent oprogramowania dla firm i administracji rządowej. Brał udział w przygotowaniu platformy e-usług w administracji państwowej i samorządach. Gdyby pozwolić mu działać, w kilka lat temat byłby załatwiony.

Ministerstwo rolnictwa mógłby przejąć Zbigniew Komorowski wielki latyfundysta, właściciel producenta jogurtów Bakoma. Jako właściciel BioAgry, zarabia miliony na uprawie rzepaku i tłoczeniu olejów oraz produkcji komponentów do paliw.

Ministerstwo spraw wewnętrznych objąłby Andrzej Szymanowski, który jako właściciel firmy Solid Security jest szefem największej prywatnej armii ochroniarzy i konwojentów w Polsce. Pracuje m.in. dla Coca-Cola HBC Polska, Statoil Polska czy Polkomtela.

Ministrem pracy i polityki społecznej pokierowałby Grzegorz Dzik. To współwłaściciel firmy usługowej Impel, zatrudniającej bodaj najwięcej osób na niskopłatnych stanowiskach sprzątaczy, księgowych, kasjerów czy kucharzy. itd. Biznesmen wrażliwy jest na sprawy społeczne dotuje liczne fundacje, angażuje się w programy stypendialne dla dzieci i studentów oraz osób niepełnosprawnych.

Sprawy funkcjonowania sądów, prokurator mógłby przejąć Roman Kluska. Wizjoner i świetny organizator, założyciel Optimusa, niesłusznie aresztowany i oskarżany o przestępstwa podatkowe. Chyba najlepiej wie czego potrzeba aby sprawiedliwość była bardziej rychliwa niż w jego sprawie.

Minister Transportu, budownictwa i gospodarki morskiej byłoby silnie obsadzone. Transport to domena Zbigniewa Jakubasa, właściciela firmy Newag, producenta pociągów i lokomotyw. Sprawy budownictwa przypadłyby Józefowi Wojciechowskiemu – założyciel i akcjonariusz JW Construction to przecież, największy budowniczy mieszkań w Polsce.
Środowisko to domena Adama Bachledy-Curusia, zakopiański milioner wie na ile trzeba chronić, a ile zabudować krajobraz Tatr, tak aby wszyscy byli zadowoleni.

Zdziwicie się, ale w naszym żarcie jest trochę prawdy. W pewien słoneczny weekend do knajpy Kołomyja w Konstancinie przyjechało na rowerach kilku najbogatszych Polaków. Chcieli wypić piwo i zjeść karkówkę z grilla. Oglądając w telewizji kolejne przeboje politycznego kabaretu sami spośród siebie powołali alternatywny rząd. Wówczas “premierem” został najbardziej wpływowy Zbigniew Niemczycki, szef Polskiej Rady Biznesu dobrał sobie “ministrów” z których każdy był fachowcem w swojej branży i wiedział jak pociągać za sznurki, żeby lepiej działało i zarabiało. Niestety w krótce potem knajpa, a raczej Urząd Prezesa Rady Ministrów spłonęła, a wraz z nią marzenia o lepiej zorganizowanej Polsce.

Advertisements