Miliarder: na co powinno być stać Polaków

wojciechows

Mieszkanie dla młodych? 60 metrów kwadratowych, a w garażu samochód, a może nawet i drugi, powiedzmy używany. Po 20 latach kapitalizmu uważam, że parę młodych, średnio zarabiających Polaków, powinno być na to stać – mówi Józef Wojciechowski, biznesmen, założyciel firmy deweloperskiej JW Construction.

Rozczarowani, że tylko 60 metrów? Wojciechowski na to: – To dopiero początek tego doganiania bogatej Europy. Nie wszystko da się nadrobić w pierwszym pokoleniu. Porównując Polskę, do której wracałem 20 lat temu z USA, do obecnej widać, że ludzie wprawdzie ciężko pracują, ale też zaczynają się dorabiać.

Wojciechowski jeden z najbogatszych Polaków z majątkiem wycenianym na około miliard złotych. Sam wzbogacił się w pierwszym pokoleniu. Zapytaliśmy go jak widzi status majątkowy młodych Polaków, na co powinno być ich stać?

Sprawa o tyle aktualna, że Komisja Nadzoru Finansowego zaostrzyła w nowej rekomendacji S zasady przyznawania kredytów hipotecznych. W nowym roku banki nie będą już udzielać kredytu na 100 procent wartości nieruchomości. Od stycznia 2014 wkład własny przy zakupie nieruchomości na kredyt wyniesie minimum 5 proc.; rok później będzie to co najmniej 10 proc., w 2016 r. – 15 proc., a od 2017 r. – 20 proc. Nie będzie też można brać kredytów na dłużej niż 35 lat.

W ostatnich dwóch latach zdolność kredytowa Polaków topniała w oczach. Wraz z nią rozmiar mieszkań oferowanych przez deweloperów. Dostosowując powierzchnię mieszkań do możliwości finansowych klientów zaczęli kroić lokale typu – 3 pokoje na 45 metrach. Jak za Gierka i w czasach wielkiej płyty. Co na to nasz miliarder?

– Mieszkanie w przyzwoitej części Warszawy, o powierzchni 60 m2 np. na bliskiej Woli kosztuje 350-370 tys. zł. Uważam, że w przypadku kredytu hipotecznego należałoby uzbierać te 20-30 proc. wkładu własnego. W Warszawie dobrze zarabiająca para młodych ludzi powinna mieć dochód rzędu 7- 8 tys. zł miesięcznie. Choćby mieszkając z rodzicami, powinni zacisnąć pasa i w trzy lata odłożyć jedną roczną pensję. To wymaga dyscypliny i samozaparcia. Sam tak robiłem będąc na dorobku – kalkuluje Józef Wojciechowski.

Nawet jeśli pierwsze mieszkanie to jeszcze nie wymarzone M… – Następne pokolenie będzie miało lepiej. Dostanie już jakiś majątek. Sprzeda, doda swój wkład i będzie żyć na wyższej stopie. Pamiętam wielu klientów, którzy przyjeżdżając do Warszawy 15 lat temu byli na dorobku,. Kupowali mieszkanie z dala od centrum, za Wisłą, a dziś sprzedają je i kupują coś większego bliżej i mieszkają wygodniej. Trzeba być optymistą, choć mamy prawo utyskiwać na polityków, że nie wszystko w tym kraju urządzone jest tak aby było lepiej – mówi biznesmen.

Można się zżymać, że to proste prawdy albo filozofia dla słoików. Wojciechowski ma prawo tak mówić, bo pieniądze trzymały się go zawsze. Urodził się 1947 r. w małej wsi w dawnym województwie koszalińskim. Skończył w Gdańsku technikum spożywcze. Już w szkole zaczął zarabiać. Rozładowywał w browarze wagony z piwem. Odkupywał niewielką część deficytowego ładunku i sprzedawał kolegom z internatu. To wtedy odkrył w sobie duszę sprzedawcy i po dwumiesięcznym kursie, w wieku 19 lat, został kierownikiem sklepu, potem przetwórni mięsnej i restauracji.

Po 10 latach miał już sześć knajp. Już wtedy był prawdopodobnie najbogatszych 20-latkiem w PRL. Wyjechał do Szwecji, a następnie do USA gdzie założył firmę budowlaną. Na Florydzie budował domy za 30 tys. dolarów jak i za milion. Wrócił do Polski z workiem dolarów. Tak powstał deweloper JW Construction. Kiedy wprowadził firmę na giełdę, w jeden dzień wycena jej akcji podskoczyła do prawie 5 mld złotych. Inna sprawa, że kiedy pod koniec 2008 roku uderzył kryzys finansowy. Banki i kliencki wycofali się z kupna prawie tysiąca mieszkań. Mało brakowało, a zostałby bankrutem z własnych środków musiał wyłożyć miliard złotych.

Advertisements