Pełne gary w kryzysie

kosciuszko

Zbankrutował i rozdał bezdomnym darmowe jedzenie warte kilkadziesiąt tysięcy złotych. Na taki gest stać tylko Jana Kościuszkę, największego wigilijnego dobrodzieja w Polsce.

 

W ubiegły weekend krakowski Rynek po raz kolejny stał się największym stołem wigilijnym w Polsce. W wielkich kotłach gotowało się kilkadziesiąt tysięcy litrów grzybowej z łazankami, a z blaszanych bemarów unosił się zapach pieczonej kapusty z grzybami i skwierczących pierogów. Potrzebujących do stołu zaprosił Jan Kościuszko, krakowski przedsiębiorca – restaurator. – Krakowski Rynek co roku pełen jest ludzi z “wyrytymi na twarzach” trudnymi historiami, napisanymi przez życie – mówił Kościuszko. Jednak wigilijnemu dobrodziejowi z Krakowa w miającym roku też rzadko kiedy uśmiech malował się na twarzy.

 
Jeszcze w 2009 roku Polskie Jadło, należąca do Kościuszki sieć restauracji z tradycyjną kuchnią, miało 12 mln zł zysku. W kolejnych latach spółka przeżywała jednak problemy finansowe. Rok temu bank BNP Paribas wypowiedział kredyt dając firmie 30 dni na spłatę całości zadłużenia (3 mln zł). Ze względu na niekorzystną sytuację walutową było to o milion złotych więcej, niż pierwotna kwota uzyskanego kredytu. Nie pomogły miliony turystów odwiedzających rocznie Kraków, nie pomógł nalot kibiców na Euro 2012. Krakowski biznesmen był zmuszony złożyć wniosek upadłościowy. To pierwsze głośne bankructwo spowodowane przez kredyt denominowany we frankach szwajcarskich. Kościuszko przekonuje jednak, że upadek sieci, w której miał niecałe 8 proc. udziałów nie zagraża jego prywatnemu majątkowi i kilku innym restauracyjnym biznesom (Gościniec Polskie Jadło oraz Pit Stop Bar) . – Zarówno restauracje, jak i fabryka dań gotowych w miejscowości Bystra, stanowią własność spółek rodziny Kościuszko. Zostały w całości sfinansowane i uruchomione wyłącznie z kapitału rodziny i w żadnym wypadku nie można ich łączyć z upadłością Polskiego Jadła – przekonywał.

 
Mimo kłopotów finansowych Kościuszko zorganizował Wigilię już po raz 17. Stała się tak popularna, że na pierogi czy grzybową ściągają potrzebujący z całego województwa. . W zeszłym roku wydano najuboższym blisko 50 tysięcy porcji jedzenia. – Nie wstydźmy się biedy! Nie możemy przestać o niej mówić, przestać jej pokazywać, bo stracimy na nią wrażliwość – mówił Kościuszko. – Każdy z nas, na miarę swoich możliwości musi pomóc człowiekowi, który jest w trudniejszej sytuacji niż my – dodał.

Advertisements