LPP i tajemnica szefów widmo

lpp-prezesi

Dwie grube afery, a oni nawet słowa. Dlaczego Jerzy Lubianiec i Marek Piechocki, miliarderzy kontrolujący LPP milczą, gdy dziennikarze, komentatorzy, blogerzy walą w ich firmę jak w bęben? Już kilka lat temu zaplanowali swoje zniknięcie z publicznej sceny. Jeśli dla świętego spokoju, to opłacało się.

Dziś zapewne śmieją się z publicznych oskarżeń o unikanie płacenia podatków czy zlecanie szycia ubrań w fabrykach dalekowschodnich wyzyskiwaczy. Nawet jeśli znalazłby się ktoś, kto zechciałby rzucić jajkiem kiedy podjadą do firmy limuzyną to jak ich rozpoznać, skoro nikt już nawet nie pamięta jak wyglądają dwaj biznesmeni. Nie pamięta, oprócz nas 🙂  Zdjęcia pochodzą z archiwalnej gazety, z czasów kiedy obaj biznesmeni jeszcze dawali się fotografować.
Dziś korzystają ze wszystkich sposobów, aby zakopać wszelkie internetowe ślady po sobie. Zlecili odszukanie autorów i wykupienie praw na wyłączność do wszystkich zdjęć publikowanych w sieci. Wycofali swoje zdjęcia ze stron internetowych, dokumentów spółki i prezentacji.

Jeśli będziecie chcieli wygooglować zdjęcia Jerzego Lubiańca i Marka Piechockiego jeden z pierwszych wyników wyszukiwarki wskaże galę biznesową, na której Mikołaj Budzanowski, były już minister skarbu państwa wręcza dyplom rzekomo Markowi Piechockiemu prezesowi LPP. Błąd. Biznesmen od wielu lat nie pokazuje się, na żadnych publicznych imprezach Na zdjęciu jest wiceprezes Dariusz Pachla, którego znacie doskonale ze wszystkich wypowiedzi broniących firmy LPP.

Jeszcze bardziej tajemniczy jest Tadeusz Chmiel, przedsiębiorca spod Biłgoraja, założyciel powszechnie znanej firmy meblarskiej Black Red White. Wartość jego udziałów w firmie wycenia się na 1,8 mld zł. Jednak Chmiel to jedna z najbardziej tajemniczych postaci rankingów najbogatszych Polaków. Żyje bardzo skromnie, stroni od publicznych wystąpień, mediów i wywiadów. Żadna z agencji fotograficznych nie ma jego zdjęcia.

Kiedy rok temu tygodnik Bloomberg Businessweek Polska pisał o prezesach-widmo cytował wypowiedzi współpracowników Chmiela: – Wie pan, ale ja niestety znam tylko jego głos – słyszę. – Rozmawialiśmy telefonicznie. To jest bardzo miły i kulturalny człowiek.
Nic nie wyszło z próby stworzenia portretu pamięciowego miliardera. Jedni mówią „To dobrze zbudowany mężczyzna w okularach. Typ lidera”. Inni: „Bzdura, każdy, kto zna pana Chmiela, wie, że to niski, ok. 164 cm, szczupły mężczyzna i wcale nie dobrze zbudowany”. My dodajemy swoją legendę. Podobno w czasach kiedy jeszcze meble robił ręcznie w domowym warsztacie doszło do wypadku i stracił jeden palec.
O chmieli mówi się, że nie odczuwa potrzeby epatowania bogactwem. Jeździ przeciętnym samochodem, odpoczywa na działce.

Podobnie anonimowy styl charakteryzuje Tadeusza Sieka, pomorskiego biznesmena wspołzałożyciela i prezesa globalnej firmy VTS Clima, produkującej klimatyzatory, a także właściciela pola golfowego Sierra Golf Club. Od dawna unika wszelkich wywiadów, gali biznesowych i rankingów najbogatszych – choć powinien się w nich znajdować. Figuruje jedynie w Krajowym Rejestrze Sądowym.

Tacy biznesmeni usprawiedliwiają się zazwyczaj, że “pieniądze lubią ciszę”. Teraz gdy za legalne zaoszczędzenie kilku procent w podatkach można wylądować na okładce gazet i czołówkach portali “taktyka cienia” będzie chyba coraz bardziej popularna.

Advertisements