Ferrari bankrutuje? …tylko w Warszawie

ferrari warszawa

Obrazek

Salon Ferrari znika z mapy Warszawy. To pierwsza taka wpadka luksusowej marki w Polsce. I przestroga dla dystrybutorów Roll’s Royce, Aston Martin oraz zapowiadającego rychłe otwarcie przedstawiciela Lamborghini. W Polsce nie brakuje milionerów, ale miejsc gdzie można się polansować i cieszyć takim samochodem.

Jeszcze niedawno pracownicy salonu Ferrari przy Nowym Świecie w Warszawie musieli codziennie rano polerować okna na błysk, tyle było na nich odcisków palców i nosów gapiów chętnych oglądać supersamochody. Podobno w serwisie Ferrari, najczęściej naprawianą usterką były rysy i wgnioty na masce spowodowane pozowaniem do zdjęć Ale co innego gapie i miłośnicy luksusowej marki, a co innego klienci gotowi wyłożyć 800 tys., czy milion na zakup nowego samochodu. Tych ostatnich było chyba zbyt mało, aby utrzymać ekskluzywny biznes.

Dziś przechodnie eleganckiej ulicy zobaczą brudne szyby i ani jednego Ferrari za witryną. Włoski menedżer, sympatyczny Dante Cinque szuka już nowej pracy. – Niestety to nie przeprowadzka, ale koniec biznesu. Podobno trwają rozmowy o przejęciu dystrybucji Ferrari przez inny podmiot i osoby… – wzdycha jeden z byłych pracowników salonu.

Obrazek

Czyżby Sobiesław Zasada i jego wnuk Daniel Chwist nie wytrzymali finansowo? Otwierając salon luksusowej marki w 2009 roku zapowiadali, że zamierzają sprzedawać 10-15 nowych Ferrari rocznie. Faktycznie, szybko osiągnęli wysoką sprzedaż – 14,6 mln zł przychodów. W kolejnym 2011 roku podwoili wpływy – 33,2 mln. Niestety do biznesu musieli dołożyć. W pierwszym roku strata wyniosła 1,6 mln a w kolejnym 4,2 mln zł (nie znamy jeszcze danych za 2012 rok). Biznesmeni mówili otwarcie, że rentowność salon osiągnie za kilka lat – czyżby nie spodziewali się aż takich strat?

Sprzedaż Ferrari we własnym salonie w Polsce to trudna sprawa. Każdy z polskich milionerów może samodzielnie wybrać się do fabryki Maranello i tamtejszym showroomie dowolnie wybrać kolorystykę oraz dodatki do własnego samochodu. Fabryka zapewnia tor do jazd testowych (wybór jest trudny: California, Italia, FF, 458 Spider i Berlinetta) i gwarantuje dostarczenie auta pod wskazany adres. Marka niewiele inwestowała w polski rynek, bo największe pieniądze, o które toczy się walka na rynku aut luksusowych wydawane są w krajach arabskich, USA i przede wszytskim w Chinach. O polskim salonie można było przeczytać na stronach producenta, że jest. W biuletynie Ferrari wzmiankowało też krótko imprezy promocyjne w Polsce. Podczas gdy wiele stron poświęcano sesjom aut na tle Muru Chińskiego albo reportażom z wycieczek po pustynnych autostradach Emiratów.

Trudno się dziwić, właściciele Ferrari w Polsce skarża się na los posiadczy statków na pustyni. Nie ma u nas zbyt wielu miejsc do polansowania się. Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście w Warszawie – zakaz wjazdu. Autostrady z ekranami. Tor? Poznań, Kielce, albo na nielegalu pasy startowe i drogi lotniska w Ułężu. Również członkowie elitarnego Supercar Club Poland, zrzeszającego posiadaczy luksusowych samochodów wolą organizować kilkudniowe objazdówki poza Polską – z braku ładnych i dobrze utrzymanych dróg.

Słynący z obscenicznej konsumpcji bracia Koral z Nowego Sącza (ci co produkują lody Koral) potrafią wybrać się supersamochodem do fryzjera. Gniew społeczny był duży, bo jak pisała Gazeta Krakowska, ze względu na wysoki krawężnik ich wyścigówka nie podjeżdżała na miejsce parkingowe tylko tarasowała jeden pas na ulicy. udało nam się tez dowiedzieć o jednym kolekcjonerze ferrari, który z tych względów swoje auta trzyma w garażu w dzielnicy bogaczy w Konstancinie, a sam jeździ limuzyną Audi.

…Polska to nie jest kraj dla Ferrari.