Kościuszko i banksterzy

kosciuszko

Przestroga dla frankowców. Pożyczył milion CHF, pod 3 latach spłacania bank zażądał 4 mln zł, teraz bezwzględnie licytują majątek jego firmy warty 8 mln zł.

Historia krakowskiego restauratora Jana Kościuszki powinna być przestrogą dla wszystkich posiadaczy kredytów hipotecznych denominowanych we franku szwajcarskim. Jak będziecie podskakiwać bankom to zrobią z wami to samo. Bezwzględnie puszczą z torbami – licytując nie tylko samo mieszkanie ale wszystko co macie.

Zdaje się, że syndyk, który zarządza majątkiem postawionej w stan upadłości spółki Polskie Jadło ma ostry dowcip. Licytację majątku jednego z pierwszych frankowych bankrutów ogłosił dokładnie w szóstą rocznicę wybuchu globalnego kryzysu finansowego. Bankructwo banku Lehmann Brothers w USA przyniosło Polsce dwa skutki. Kilkadziesiąt tysięcy firm utopiło miliardy złotych w tzw. aferze opcji walutowych. W tym samym czasie wystawiono do wiatru około 600 tys. kredytobiorców (zakładam – rodzin), którym banki sprzedały tani kredyt hipoteczny denominowany we frankach szwajcarskich.

Przed kryzysem mieszkania w Polsce były drogie, a frank szwajcarski rekordowo tani – w samym dołku 1,96 zł. Już w 2009 roku mieszkania zaczęły tanieć, a frank drożeć do 3,46. zł obecnie. W efekcie mamy sytuację że 264 tys. osób ( dane Komisji Nadzory Finansowego ) znalazło sie w finansowej pułapce. Mają kredyt, którego saldo zadłużenia po kilku latach spłacania rat przekracza wartość kupionej nieruchomości. Przykład: w szczycie hossy mieszkaniowej kupiłeś w Warszawie mieszkanie za 500 tys. zł. ( 100 tys. wkładu własnego). Wzrost kursy franka sprawił, że wciąż masz 700-800 tys. długu i lokal warty 400 tys. zł. Takie osoby na 20 – 30 lat, najładniejszych lat swojego życia, będą niewolnikami banku. Od bankructwa ratują ich tylko niskie stopy procentowe, które obniżają koszt odsetek i rat.

Nie wiem jak to mogło się stać, że wśród “nabitych we franka” znalazł się tak doświadczony biznesmen jak Jan Kościuszko, założyciel sieci restauracji „Polskie jadło”, znany restaurator i ojciec kierowcy rajdowego Michała.

– Błagali mnie. Napraszali się. żebym wziął ten kredyt – twierdzi biznesmen. Transakcję organizowali bankowcy Fortis Banku (obecnie BNP Pariobas) Zakup willi przy ulicy Piastowskiej w Krakowie miał być sfinansowany kredytem w CHF. Ładnie położona nieruchomość miała się stać siedzibą spółki Polskie Jadło, a przy drożejących nieruchomościach dodatkową lokatą. Przy kursie 2,08 CHF, Polskie Jadło podpisało umowę na 992 tys. franków szwajcarskich kredytu.

Teraz wyobraźcie sobie jak Jan Kościuszko, potężny chłop, siedząc za wielkim drewnianym biurkiem w firmowej willi zapala Marlboro, puszcza kłęby niebieskiego dym, a zaraz potem solidną wiązankę przekleństw. Tak było już trzy lata później. Zdał sobie sprawę, że po trzech latach spłacania kredytu zadłużenie wynosi ponad 3 mln, a nieruchomość nie jest warta już 2 mln.

– Kościuszko to człowiek uparty – tłumaczy jeden z akcjonariuszy wywiad z TVN CNBC. Bankowcy zażądali dodatkowych zabezpieczeń na majątku, zanosiło się już na problemy tymczasem krakowski restaurator przed kamerami nazwał finansistów „banksterami”. – Nie spłacę tego kredytu choćby nie wiem co. To oni mnie uwikłali w tę transakcję. Niech sobie,wezmą ten dom, ale ja nie zapłacę – mówił na antenie.

c6d32bd170edd9e39b882f75b4fae293,641,0,0,0

BNP Paribas wypowiedział umowę i zażądał spłaty w ciągu 30 dni 4 mln zł. to było za dużo jak dla firmy, która właśnie wychodziła z pokryzysowego dołka. Po kilku konwulsjach na GPW – spółka została postawiona w stan upadłości. Kościuszko robił na złość banksterom, część biznesów restauracyjnych ma na własne konto, a nie spółce Polskie Jadło. Skończyło się upadłością likwidacyjną.

Teraz najlepsze. Syndyk najpierw zlicytował widelce, noże, sklepowe lady i lodówki do coca-coli. Ale uciułał z tego niewiele. Sprzedaje więc prawa do marek wymyślonych i zastrzeżonych przez biznesmena: „swojskie jadło”, „polskie jadło”, „w starej kuchni”. Wreszcie zabrał się za grubszy majątek. Restaurację w Poczesnej przy ruchliwej trasie nr 1 pod Częstochową – sprzedaje za 2 mln. Podobny lokal w Czechowicach-Dziedzicach za 3 mln, działkę z budynkami w miejscowości Gaj za milion no i feralną willę w Krakowie za 1,8 mln zł.

Łatwo policzyć. Kościuszko pożyczył 2 mln zł, pod 3 latach spłacania bank zażądał 4 mln zł, teraz licytują majątek jego firmy za prawie 8 mln zł. W pierwszych dwóch przetargach nie było chętnych, pomimo 15 proc. zniżki od cen rzeczoznawcy. Ale syndyk zapewnia że będzie obniżał cenę aż znajdzie się kupiec. – Do połowy 2015 roku sprzedam wszystko – zapowiada Dariusz Sitek.

Jeśli kiedykolwiek bank będzie zachęcał was do świetnego biznesu pamiętajcie o Kościuszce i banksterach.

Advertisements