Czym jeżdżą najbogatsi Polacy

filipiak autko

Maybach, Rolls-Royce, a może Bugatti? Okazuje się, że najbogatsi Polacy wcale nie potrzebują samochodów za miliony. Dla niepoznaki jeżdżą ulicami miast w zwykłych limuzynach.

Jak rozpoznać, że gdzieś w pobliżu stołuje się Jan Kulczyk? Przed wejściem do restauracji większość miejsc parkingowych zajmują najnowsze modele Audi. Wszystkie oczywiście na poznańskich rejestracjach, gdzie na początku lat 90. powstała siedziba spółki Kulczyk Tradex, polskiego importera Volkswagena, Audi, później również Porsche. To tam pierwsze kroki w biznesie stawiała Grażyna Kulczyk. Eksżona najbogatszego Polaka w 1990 r. zaczęła prowadzić w Poznaniu salon samochodowy Volkswagena. Znana z zamiłowania do sztuki między kanciastymi modelami Golfa i Passata zamontowała skromną galerię, promującą młodych polskich artystów. Ci, którzy wyjechali z salonu nowym Volkswagenem na tylnej kanapie przewozili też obraz od Kulczykowej. Kupującymi byli najczęściej mężczyźni, którzy sztuką wynagradzali żonom obciążenie małżeńskiego konta kolejnym samochodem.

Jakim modelem jeździ dr Jan? Luksusowym  Audi A8 L. To przedłużana wersja flagowej limuzyny od bawarskiego koncernu. Ogromny sześciolitrowy silnik W12, 500 koni, 4,7 sekund do setki. Obowiązkowy szofer z ochroniarzem. Obok limuzyny Kulczyka zwykle stoi też kilka innych modeli Audi. Oczywiście słabszych od tego z najbogatszym Polakiem na pokładzie. Przewozi się nimi głównie gości, z którymi doktor Jan chciał spotkać się na mieście.

Na jeszcze większy poziom luksusu wskoczył rekin polskiej giełdy Roman Karkosik. Biznesmen jeździ czarnym Maybachem. Na masce podobnego modelu kładł się jeszcze kilka lat temu słynny poseł Piotr Misztal, ale ten Maybacha ściągnął ze Stanów, a Karkosik kupił swojego w europejskim salonie. Podobnie jak Kulczyka też bardzo łatwo go rozpoznać na warszawskich ulicach. Karkosik zamówił sobie rejestrację składającą się z trzech liter ,,RKK”, która ma kojarzyć się z jego nazwiskiem. Podobne blachy zamontował sobie w czerwonym Mercedesie SLS. Dwuosobowym sportowym wozie, którym przemieszcza się już nie po Warszawie, a po rodzinnym Toruniu.

Fanatykiem Mercedesów jest też czwarty najbogatszy Polak Leszek Czarnecki. Jednak z reguły wybiera ekonomiczne wersje, które pozwolą mu szybko i tanio podróżować przez centrum Wrocławia czy Warszawy. W rejonach Skarpy Warszawskiej, gdzie miliarder postawił swoją willę, można go zobaczyć za kierownicą podstawowej wersji Mercedesa GLK. We Wrocławiu z kolei często przemieszcza się starą ,,eską”.

Czarnecki jeszcze przed paru laty był uznawany za pierwszego właściciela Bugatti Veyrona w Polsce. Potwora na czterech kołach z monstrualnym 1000-konnym silnikiem. Kilka milionów dolarów za sztukę.

W debiutach z Czarneckim może konkurować Marek Roefler, również jeden z najbogatszych Polaków, właściciel firmy deweloperskiej Dantex. Mówi się, że to on był właścicielem pierwszego Ferrari, jeżdżącego po polskich drogach. Biznesmen nie chce potwierdzić tego w wywiadach, ale na swoim podwórku ma kilka samochodów słynnej włoskiej marki. W tym parę klasyków uważanych już za zabytki.

Pasjonatami naprawdę drogich samochodów są bracia Koral, znani producenci lodów z Nowego Sącza. Lokalne gazety organizują już nawet plebiscyty na najlepszy samochód Koralów. Okoliczni mieszkańcy mogą oddawać głosy na ich ulubione auto. Ostatnio wygrał czerwony Mercedes SLS 6.3 AMG. Na parkingu przed siedzibą firmy można jeszcze znaleźć Maybacha, Lamborghini Murcielago, Ferrari 430 i kilka Rolls-Royce’ów. Bracia takimi samochodami potrafią nawet podjechać parę kilometrów do fryzjera.

Fanem brytyjskiej marki jest profesor Janusz Filipiak, założyciel i akcjonariusz firmy informatycznej Comarch w Krakowie. Filipiak robi interesy w Niemczech i Szwajcarii, a Rolls-Roycem (nie limuzyna, ale trzydrzwiowe coupe) często podróżuje między oddziałami a centralną firmy.

Jednak nie wszyscy z listy najbogatszych wożą się drogimi samochodami. Jerzy Mazgaj jest uważany za króla polskiego luksusu. Ze świnkami na smyczy szuka trufli we włoskich lasach. W największej palarni cygar w Europie ma własną dębową półkę z wygrawerowanymi inicjałami. Jest udziałowcem w sieci delikatesów Alma.

– Staram się żyć na wysokim poziomie, to fakt. Ale nie mam jachtu, samolotu, prywatnej loży na stadionie Wisły czy Cracovii, nie gram w golfa. W konsumpcji też nie przejawiam ostentacji. Jeżdżę Range Roverem, bo lubię terenowe samochody. Mam też jaguara na specjalne okazje. Ale nie przesadzajmy. Jaguarem to nawet jeździł poseł Kalisz z kawiorowej lewicy. – mówił o luksusie w jednym z niedawnych wywiadów.

Advertisements