Biedronka rzuca na kolana nawet włoskich milionerów

sartori2 Andre Sartori sprzedaje wino za 40 mln euro na cały świat. Kiedy dowiedział się, że jego winnicę odwiedzą przedstawiciele Biedronki, z radości wywiesił biało-czerwoną flagę. Co się dzieje… zanim wydarzy się włoski tydzień.

Dla pracowników winnicy Andre Sartoriego to miała być jedna z wielu wycieczek, jakie organizuje się wokół jego rodzinnego majątku. Typowy plan wygląda tak: spotkanie przed willą, zwiedzanie rodzinnej kapliczki, spacer po parku, potem zejście do rozległych podziemi ze starymi betonowymi tankami, spacer wśród dębowych beczek i to, co spragniona stonka turystyczna lubi najbardziej… degustacja. Miała być gdyby nie jeden facet. W autokarze jechał Piotr, jeden z menedżerów Biedronki, której sklepy jak wiadomo sprzedają produkty za ponad 30 mld złotych rocznie. Zanim się zacznie „włoski tydzień” do jego obowiązków należało znalezienie wina odpowiedniego na promocję.

– Jest tu Piotr z Jeronimo? – dopytywał się po angielsku włoski menedżer. A kiedy okazało się, że jest, natychmiast zjawił się sam właściciel – Andre Sartori. Zaciągnął się cygarem i obracając je w zębach wyściskał oburącz przybyszy. – Dzięki, że przywieźliście trochę słońca. Przez całe wakacje lało. Mamy mnóstwo roboty przy winogronach. Trzeba ratować, co się da – przywitał się. Gospodarz stał się aż nadto wylewny. Trudno się dziwić. Na nim też cyfry robią wrażenie. Polska to kraj, którego mieszkańcy, dopiero uczą się pić wino. Biedronka to jeden z najlepszych nauczycieli. Według badań marketingowych firmy Nielsen – decyzje handlowca Piotra odpowiadają za to, czym upija się już co szósty Polak – tyle osób robi zakupy tylko w Biedronce. Dwie trzecie społeczeństwa wpada tam od czasu do czasu. Andre Sartori pewnie nie miał aż tak dokładnego rozeznania. By wszystko było dla niego jasne, wystarczyło, że ktoś bąknął, że na winnej wyprawie jest również Biedronkowy sommelier Tomasz Kolecki-Majewicz. Gdy tymczasem wycieczka zniknęła w piwnicach winnicy. – Obserwujcie i smakujcie, bo może któreś wino pojawi się na naszej półce – powiedział jeden z menedżerów sieci. „Przyzwoite białe wino” Biedronka chciała zamówić w liczbie 80 tys. butelek, a czerwonego na ozdobę promocji nawet 150 tys. butelek. Sartori to jeden ze znanych średniej wielkości producentów włoskich win dobrej marki i jakości. Sprzedaje je na cały świat za 40 mln euro rocznie. Na polskim rynku też musiało mu zależeć, skoro zanim goście wyszli z piwniczki i zjawili się na degustacji, na dziedzińcu pracownicy winnicy wywiesili włoską oraz biało-czerwoną flagę. Obok wystawiono zaś (w ciągu dosłownie 20-30 minut) kilka parasoli, stoły z białymi obrusami, a szynek, serów, makaronów i sałat było do oporu. Czym chata bogata. _MG_0243 Okazuje się, że Biedronka jest w stanie rzucić na kolana nawet włoskiego milionera. Zakładam, że deal się udał, skoro dziś na półce Biedronki widziałem kilka win od Signore Andre. Być może nie jest to jego produkcja „de luxe”, bo sprawa rozbija się o podatki i koszty transportu. Butelka dobrego wina u Sartoriego kosztuje 5-7 euro. Po doliczeniu kosztów transportu i polskich podatków wychodzi więcej niż 29,99 zł – a to granica Biedronki. Dlatego to, co trafiło do Polski to „wciąż pijalne”, ale jednak wino tańszej, przemysłowej produkcji.

Chciałem pokazać ten ciekawy mechanizm. Dla większości biznesu wejście na półkę Biedronki to jak złoty deszcz. Owszem sieć ciśnie ceny, chce kupować własne marki, ale w finale liczy się skala sprzedaży. Biedronka ma na półkach tylko ok. 1500 produktów – Tesco 6000. Ale kusi producentów wyłącznością i wyjątkowo dużą skalą sprzedaży. Zastanawiacie się dlaczego masło z Mlekowity kosztuje w Biedronce 3,40 a w innych marketach 4,00 zł i więcej? Prezes Mlekowity też kiedyś przyjął taką wycieczkę. – To po ile to masełko? – spytali handlowcy. – Taniej niż 2,50 nie sprzedaję – odparł Dariusz Sapiński, prezes spółdzielni mleczarskiej. – To niech Pan puści po 2,20 zł, a sprzedamy 12 mln kostek masła i będzie pan największy w Polsce. Deal? – zaproponowali. I tak się rodzą Biedronkowe fortuny. Biedronce uległa nawet Coca-Cola produkując napój w nietypowej butelce 1,75 litra. A Marian Owerko, milioner, znany giełdowy inwestor i właściciel Bakallandu zgodził się zagrać w reklamie sieci handlowej. degustacja

Advertisements