Mistrz kierownicy nadal ucieka

sobek

Skończył 85 lat i nadal mknie. Pięć zaskakujących faktów o Sobiesławie Zasadzie

Nie rezygnuje z szybkiej jazdy. Czymkolwiek

Daj Boże taką formę wszystkim dzisiejszym 40-latkom, którzy będą pracować do 67 roku życia. Sobek mając 85 lata już nie wskakuje do sportowego mercedesa slk ale dość żwawo porusza się po Krakowie terenowym mercedesem G-klassy. Przyznaje, że zdarza mu się autem przekroczyć prędkość i chodzić bokami. Co to jest Bezpieczna prędkość przeczytacie w książce o tym właśnie tytule.

Żegluje samodzielnie i to bez wynajętej załogi, pomocników, kelnerów otwierających i podających wino, własnym katamaranem. Kilka lat temu wybrał się ze swoim przyjacielem Janem Zdżarskim seniorem na regaty przez Atlantyk.
Podczas wyścigu rozpętał się straszny sztorm i może cie sobie wyobrazić dwóch dziadków na środku oceanu 10 w skali Beauforta, fale i pokład zalewany wodą. Co na to Sobek? Wykonał zwrot by płynąć z wiatrem: Myślałem, że wszystko się rozleci, ale udało mi się pobić rekord prędkości maksymalnej jachtu – 27 węzłów ( ok. 50 km na godzinę.). Po dwóch dobach wylądował 800 mil od trasy regat.

Trzy faule Mercedesa
Dziś Sobkowi wypominają doprowadzenie do upadłości Autosana i Jelcza. Ale prawda była inna to Daimler, który miał być był partnerem biznesowym Zasady w tym biznesie nie był skłonny zaagażować się w inwestycję. Zasada chciał produkować polskie autobusy na bazie technologii Mercedesa. W praktyce otworzył jedynie montownię mercedesów Vito. Na spółkach ciążyły udzielone przy prywatyzacji wieloletnie gwarancje zatrudnienia. A Niemcy z Daimlera mieli na głowie fuzję z Chryslerem (po latach wiemy, że nieudaną), niezbyt mieli ochotę na wydawanie pieniędzy w Polsce.

Sobiesław Zasada to jeden z najlepszych sprzedawców marki Mercedes. Jak rozpoczęli współpracę? W 1977 r. był bliski wygrania wyścigu Londyn – Sydney (2500 km odcinków specjalnych plus dojazdowe. dzisiejszy Dakar jest dla mięczaków) Toczył boje z kierowcami Mercedesa. Na jednym z odcinków dojazdowych jechał powoli, oszczędzając swoje porsche – i wówczas samochód serwisowy ekipy Mercedesa wyprzedził go, zajechał drogę i dał po gazie, sypiąc spod kół kamieniami, które stłukły lampy w aucie Zasady. Gdy zapadł mrok, Polak musiał wycofać się z wyścigu. Za niesportowe zachowanie serwisantów wielokrotnie go przepraszano. „Na zgodę” został kierowcą fabrycznym Mercedesa. Gdy 12 lat później upadła PRL, miał już komplet kontaktów, dzięki którym zdobył to, co było poza zasięgiem innych biznesmenów znad Wisły.

Trzeci Faul? Kiedy Zasada miał już rozbudowaną sieć sprzedaży oraz serwisu, Mercedes podziękował mu za doglądanie interesu i ustanowił woje własne przedstawicielstwo. Sobek został niejako “zdegradowany” do roli ważnego, ale tylko sprzedawcy.

Zerknijcie na metkę zamka w kurtce

Do dziś działa jego pierwszy biznes – fabryka zamków błyskawicznych Alpha pod Krakowem. W 1977 roku akurat europejski rynek zamków błyskawicznych podbijała japońska firma YKK. W Niemczech splajtowały 33 zakłady produkujące takie zamki. Wraz z zaprzyjaźnionymi Polonusami z Austrii odkupił część maszyn po firmie Ruhrmann ze Stuttgartu. Interes szedł jak burza, a Zasada co chwila wchodził w kolejne specjalności, takie jak odlewy ciśnieniowe z cynku czy produkcja podzespołów do słynnych odkurzaczy Kärchera.

sobez zasada

Rajdowiec innowator

To Sobiesław Zasada wymyślił system opisywania odcinków specjalnych zakręt po zakręcie i zaczął stosować nawet w bardzo długich rajdach. Praktykował także treningi na podobnych nawierzchniach i w terenie gdzie odbywały się rajdy. Przygotowując się w ten sposób wygrał na Porsche rajd Gran Premio de Argentina, który w 1967 r. był jednym z najbardziej znanych rajdów na świecie, choć cieszył się złą sławą z powodu wielu wypadków śmiertelnych wśród uczestników. Na kluczowym odcinku specjalnym w górach pojawiła się mgła Zasada mając dokładnie opisaną trasę jechał o wiele szybciej od konkurentów.

Zorro bez autostrady

Sobiesław Zasada jak już się zbierze na wspominki i rozgada to lubi popłynąć. W wielu źródłach przeczytacie, że ustanowił rekord przejazdu na trasie Kraków-Warszawa z czasem 1 godzina 38 minut. – Miałem odebrać odznaczenie od ministra spraw zagranicznych dla sportowca, który najbardziej rozsławił Polskę za granicą. Z krakowskiego hotelu Grand wskoczyłem do przygotowanego do rajdu porsche – wspomina. .

Dziś pokonanie tej trasy poniżej 3 godzin to szaleństwo . Zasada upiera się, że w latach 60 na całej trasie istniało tylko jedno skrzyżowanie ze światłami – Marszałkowska / Al. Jerozolimskie. Praktycznie nie było aut prywatnych, a poza miastami nie było ruchu i nie obowiązywało ograniczenie prędkości.

Była mroźna pogoda z doskonałą widocznością. Mimo to jego czas na trasie 280 km (przez
Małogoszcz, Łopuszno, Radoszyce, Końskie, Drzewica, Nowe Miasto nad Pilicą, Mogielnica, Belsk) dawałby średnią 170 km/h. Zasada jechał Porsche 911s z 1967r. Moc silnika 160 KM, masa ok. 1100kg, przyspieszenie 0- 100 km/h ok. 8s, prędkość maksymalna 220 km/h.

Rekord Zasady przekraczałby wszelkie średnie prędkości uzyskiwane na ówczesnych rajdach i miłośnicy sportów motorowych mocno weń powątpiewają. Czy faktycznie był możliwy? Może przez szacunek dla mistrza nie warto drążyć.

Advertisements