Królowa Zakopanego

chech

Rzuciła pracę w stolicy i pojechała budować hotele w Zakopanem. Dzisiaj jest właścicielką trzech kilkugwiazdkowców, największej sali kongresowej na Podhalu i 72 mln zł na koncie. Poznajcie historię Małgorzaty Chechlińskiej, najbogatszej warszawianki w polskich Tatrach.

W Zakopanem znalazła się trochę przypadkiem. Mówi, że to z miłości do męża Grzegorza Krzanika. Górala z krwi i kości, z którym jest już 30 lat. Przygodę z biznesem też zaczynała bez konkretnego planu. Studiowała socjologię na Uniwersytecie Warszawskim. Po obronie magisterki z pracą w zawodzie było krucho. Założyła więc własne biuro podróży. Postanowiła wysyłać bogatych warszawiaków w polskie góry.

Zaczęło się od współpracy z państwową spółką Polskie Tatry, która miała na podorędziu kilka domów wczasowych w Zakopanym. Chechlińska potrafiła zająć w Polskich Tatrach czasem nawet 75 proc. wszystkich miejsc noclegowych w sezonie. Mimo tego, że była tak dobra, dostawała od państwowej spółki zaledwie 7-proc. prowizję od sprzedaży. Za to miała pokryć marketing, reklamę i promocję własnej firmy na targach. Do tego dochodził ciągły ping-pong z prezesami państwowej spółki, którzy zmieniali się jak w kalejdoskopie wraz z kolejnymi wymianami premierów i ministrów na politycznej górze.  Chechlińska nie wytrzymała.

Uznała, że lepiej działać na własny rachunek. W 1995 r. za oszczędności i kredyt bankowy otworzyła swój pierwszy pensjonat. Czarny Potok to był raczej hotelowy pensjonat, bo jak na tamte czasy Chechlińska dała podhalańskim turystom standardy na miarę Hiltona. W każdym pokoju sejf z minibarem. Podgrzewana podłoga w łazience. Czynny całą dobę bar i centrum spa z basenem i saunami. To był strzał w dziesiątkę. W połowie lat 90. bogacący się Polacy mieli pieniądze, ale nie mieli zbyt wielu miejsc, żeby je wydawać.  Chechlińska błyskawicznie przyszła im  z pomocą.

Po Czarnym Potoku w kolejce do budowy był hotel Litwor i Belvedere. Obydwa w równie wysokim standardzie. W międzyczasie bizneswoman jeździła na targi branży turystycznej za naszą wschodnią granicę. Mówi się, że to on sprowadziła do Zakopanego pierwszych rosyjskich turystów. Przez lata to oni byli zbawieniem dla podhalańskich hotelarzy, kiedy Polacy częściej wypadali na narty do Czech, Austrii czy na Słowację.

Chechlińska ma wizerunek twardej i niezależnej babki. Nie pozwala komuś wchodzić w swoje kompetencje. Nawet jeśli jest to mąż-góral. – Każde z nas ma swoje dzieci i swoje psy, swoje samochody i swoje nazwisko – tłumaczyła swoje relacje z mężem.

Pod marką TRIP właścicielka zarządza teraz trzema hotelami w samym centrum stolicy Tatr: pięciogwiazdkowym Litworem, czterogwiazdkowym Belvedere z największą salą kongresową na Podhalu i trzygwiazdkowym Czarnym Potokiem. W hotelowej grupie jest też inna perełka – czterogwiazdkowy kompleks kongresowy Ossa w Rawie Mazowieckiej koło Warszawy. Wewnątrz: 522 pokoje, centrum rekreacyjne i zespół 35 sal konferencyjnych. Do Chechlińskiej należy również położona przy Ossie Karczma Ułańska i karczma Czarci Jar w Zakopanem. Tygodnik ,,Wprost” wycenił w tym roku jej majątek na 72 mln zł.

Advertisements