Rolex, Bentley i kupa śmiechu

kliniewski

Szef drogerii Dayli nie miał na ratę dla ING za leasing komputerów, więc ogłosił upadłość likwidacyjną. Ale dzisiaj bankruci nie odchodzą w skarpetkach. Kamil Kliniewski ma jeszcze Rolexa, Bentleya, a z upadającej spółki zdążył wyciągnąć 8,5 mln zł gotówki.

Jak na skalę spektakularnego bankructwa społeczność inwestorów łagodnie się z nim obeszła. Cytuję:
– Szczur Kerdosu, cham nad chamy, cwaniak, Kamil Kliniewski.
– Przez tego ch .. poleciałem 15 tys. w plecy, oby ktoś też go …
– Aresztować tego gogusia
– Kamil, kradzione nie tuczy

To tylko kilka opinii o Kliniewskim na giełdowym forum portalu Bankier.pl. Administrator nerwowo usuwa część komentarzy. A ludzie piszą i piszą.
Skąd ten hejt? Prezes notowanej na giełdzie spółki Kerdos (to własnie ona zarządza drogeriami Dayli oraz Meng w Luksemburgu) w kilku transakcjach między 16 a 22 września tego roku wyprzedał większość własnych akcji, inkasując 8,5 mln zł. Inwestorzy dowiedzieli się o tym dzień później z oficjalnego komunikatu. Potem Kliniewski zdawkowo próbował tłumaczyć w mediach, że sprzedał akcje z powodu fiaska rozmów z inwestorem, który miał objąć akcje nowej emisji w Meng Drogerie.

Polski Rossmann

Wokół sprawy pojawia się tyle emocji, bo wcześniej wiele osób trzymało kciuki za powodzenie Dayli. Kamil Kliniewski ogłosił się polskim Rossmannem i zapowiedział stworzenie polskiej alternatywy dla rosnącej na naszym rynku niemieckiej sieci. Kupił 160 polskich sklepów od upadającej sieci drogeryjnej Schlecker. Wcześniej zainwestował w Hygienikę – to polski producent chusteczek do nosa, pampersów i podpasek. Przejął jedyną w Luksemburgu sieć drogerii Meng i wprowadził do niej polskie marki kosmetyków. owa marka Dayli była reklamowana przez znane tenisistki, siostry Radwańskie.siostryJeszcze niedawno rzutki prezes Kerdos Group był ulubieńcem mediów: brylował w magazynie Forbes, Pulsie Biznesu, kanale biznesowym TVN. Kliniewski pokazywał, że angażuje własne pieniądze w rozwój spółki, skupował akcje – co odczytywano jako najlepszy znak nadchodzącego prosperity. A jeszcze rok wcześniej pojawiły się informacje, że razem z Wiesławem Włodarskim z Food Care (Frugo, Tiger) chce stworzyć w Polsce globalny koncern spożywczo-chemiczny na kształt amerykańskiego Unilevera. No dobra, każdemu może się zdarzyć puścić wodze fantazji.

Zabrakło na ratę komputerów

Nie odwołał oficjalnie planów, ale nie pisnąwszy słowa o kłopotach w tydzięń upłynnił posiadane akcje. Sprzedaż udziałów przez głównego właściciela i prezesa wywołała panikę i spadek notowań. Kilka dni temu firma ogłosiła, że złożyła wniosek o upadłość likwidacyjną. Nie stać jej było na zapłacenie raty leasingowej w ING za zakup oprogramowania oraz komputerów. Ten rachunek to nic przy obligacjach wartych 35 mln zł oraz 58 milionach sztuk akcji – wartych teraz tyle, co podwójnie złożony listek papieru toaletowego.

Ale jak upadać, to z klasą. Jeszcze w ostatnich wypowiedziach przed kamerą Kliniewski występował w garniturze marki Brunello Cucinelli. Błyskał eleganckim zegarkiem. Wcześniej dziennikarka magazynu Forbes odnotowała, że nosi Omegę Yachtmaster II, ale to tylko jeden z pokaźniejszej kolekcji czasomierzy. Lokalizacji pod drogerie Dayli miał szukać, krążąc po Warszawie Bentleyem i pstrykając zdjęcia co ładniejszym miejscom. Cóż, nie wyszło. Cieszmy się,chociaż że w Dayli jest promocja – 30 proc. na wszytsko.

Advertisements