Tajemnica brody Kulczyka

kulczyk i broda

 

Co się stało z Sebastianem Kulczykiem? Zwykle wymuskany syn najbogatszego Polaka zmienił elegancki trzydniowy zarost na zapuszczoną brodę. Czy ta zmiana wizerunku to celowy chwyt, żeby wreszcie wyjść z cienia ojca? 

,,Gnom in action” – takim żartobliwym podpisem opatrzył zdjęcie Sebastiana Kulczyka jego kolega Piotr Woźniak – Starak. To ten znany producent filmowy od ,,Bogów” z Tomaszem Kotem w roli głównej. A na co dzień syn farmaceutycznych gigantów z Polpharmy: Jerzego i Anny Staraków. Nie ma co się Piotrkowi dziwić. Niski wzrost Sebastiana, a do tego krzaczaste brwi i broda, rozrastająca się szybciej niż mięta w przydomowym ogródku, nasuwają jedno skojarzenie. Sebastian rzeczywiście zaczął przypominać krasnoluda Gimliego z Władcy Pierścieni.

gimli

Kiedyś syn najbogatszego Polaka miał w rodzinnych kręgach ksywkę ,,Synek”, bo tak pieszczotliwe lubił go nazywać ojciec. Bez względu na to, czy byli wtedy na rodzinnej kolacji, spotkaniu z dziennikarzami czy biznesowym lunchu z potencjalnymi inwestorami. Sebastian w ustach ojca zawsze pozostawał ,,Synkiem”. Dzisiaj już sam zarządza ojcowską fortuną wycenianą na 16 mld zł. Wprawdzie towarzyszy mu w tym siostra Dominika, ale ta bardziej od biznesu woli oddawać się filantropijnym pasjom i prowadzeniu własnej fundacji. Rękę na kasie trzyma tak naprawdę Sebastian.

Przez lata dojrzewał do tej chwili. Ma 34 lata. Od 2014 r. stoi na czele Kulczyk Investments, holdingu grupującego największe spółki rodziny Kulczyków. Przed nim decyzja stulecia. Sebastian musi powiedzieć co dalej z rodzinnym 3-proc. udziałem w SabMillerze, drugiej największej firmie piwowarskiej na świecie. Kilka tygodni temu zapadła decyzja, że spółka będzie wchłonięta przez AB InBev – gracza numer 1 na globalnym rynku piwa. W wyniku fuzji ma powstać największy browar na świecie, odpowiadający za jedną trzecią globalnego rynku piwa. Skromny procencik Kulczyków był co roku wyceniany na gigantyczne 8-9 mld zł, dzięki czemu Jan Kulczyk przez lata nie schodził z pierwszego miejsca listy 100 najbogatszych Polaków.

Dzisiaj Sebastian musi zadecydować, czy piwne udziały chce zachować, sprzedać z 50-proc. zyskiem, czy wymienić na akcje innych spółek. W niedawnym wywiadzie dla brytyjskiego dziennika ,,Financial Times” opowiadał, że piwny pakiet sprzeda. Połowę pieniędzy wyda na zakupy spółek chemicznych, które miałyby wzmocnić kupiony rok temu przez ojca Ciech. Resztę zainwestuje w bezpieczne spółki technologiczne, czyli pakiety akcji Facebooka, Tesli albo Google’a. Jak na razie decyzji jednak nie podjął. Wszystkie karty są w grze. Być może w podjęciu tej właściwej pomoże mu broda. U starożytnych była zawsze symbolem mądrości i dostojeństwa. A być może nowy image Sebastiana nie ma nic wspólnego z biznesem. To tylko taka chęć poczucia się modnym. Albo bardziej dojrzałem pośród starych rekinów giełdy. Z takim zarostem na pewno będzie się wyróżniał w kolejnych edycjach list 100 najbogatszych, bo tam już więcej łysych niż brodatych.

Advertisements