Chciał uciekać przed PiS do Monako. Dziś chwali Andrzeja Dudę

 

Gdzie jest ten znany przedsiębiorca, jeden z najbogatszych Polaków, który po wygranych wyborach prezydenckich przez Andrzeja Dudę twierdził, że w trzy miesiące wyjedzie do Monako?

Nie uwierzycie. Nie skorzystał z promocyjnej wyprzedaży walizek w warszawskim salonie Louis Vuitton, ani nawet z super taniej promocji w Lidlu. Pozostał w Polsce. I nawet po druzgocącym zwycięstwie PiS w jesiennych wyborach parlamentarnych nie kupił biletu lotniczego w jedną stronę. Okazuje się, że w najnowszym komentarzu chwali Andrzeja Dudę.
– Widać, że Prezydent jako człowiek o krakowskich korzeniach wybiera Vistulę, bo postrzega nas jako dobry jakościowo brand z tradycyjnym wizerunkiem. Nam się to bardzo podoba, bo idealnie wpisuje się w naszą strategię, tacy chcemy być. Dobrze, że nastała moda na polskość, bo wiele rodzimych firm dotąd niedocenianych może na tym skorzystać. – mówi Jerzy Mazgaj, komentując sprawę zdjęć, jakie zrobili fotoreporterzy prezydentowi. Złapali moment, w którym Duda wychodzi z salonu Vistuli z firmowym pokrowcem marki na garnitur. Vistula to jedna z firm kontrolowanych przez bohatera rankingu najbogatszych Polaków. Zaś cytat pochodzi ze świeżego z wywiadu w miesięczniku Forbes, w numerze poświęconym najbogatszym Polakom.

To zdumiewająca zmiana. “Dobra zmiana”.  Bo wcześniej Jerzy Mazgaj mówił o Dudzie tak: – Mam trzy miesiące, żeby przygotować dla siebie rezydencję w Monako. W Polsce zadziała kula śniegowa – na jesieni wygra PiS, a ja nie chcę żyć w IV RP. Przedsiębiorca, który prowadzi wiele spółek, nie może jeszcze dodatkowo stresować się tym, że o 6 rano zapukają do niego służby, a niestety to całkiem prawdopodobne – mówił “Pulsowi Biznesu”.

680e0a6b0b853616a1c608a7908544b6,640,0,0,0

To było zrozumiałe, bo Mazgaj założyciel i główny akcjonariusz spółki zarządzjącej m.in Delikatesami Alma określał siebie jako “core-owy elektorat” Platformy Obywatelskiej.
– Nie wstydzę się udzielać wsparcia partii, z którą od lat sympatyzuję. Nie oczekuję niczego w zamian, chcę jedynie, żeby Polską rządzili mądrzy i odpowiedzialni ludzie – mówił dziennikarzom. Podczas wieczoru wyborczego podczas wyborów samorządowych jesienią 2014 roku stał obok Ewy Kopacz.

Nieprzypadkowo sztab wyborczy PO mieścił się w gmachu Domu Dochodowego przy Placu Trzech Krzyży. To właśnie w tym miejscu spółka biznesmena prowadzi salon z garniturami Ermenegildo Zegna. Przez kilka lat premier Tusk ubierał się właśnie w garnitury tej marki. A słynna już „kurtka grozy” nakładana przez premiera podczas terenowych wypowiedzi (budowa autostrady, powódź, katastrofa) to Hugo Boss, czyli kolejna marka z luksusowych sklepów przedsiębiorcy.

Obecnie biznesmen przełknął nawet podatek od handlu detalicznego. A przecież przedstawiciele Almy dopiero co szacowali, że 20 mln zł haraczu, jaki zapłaci sieć, zeżre cały zysk spółki. Wydaje się, że przedsiębiorca machnął na to ręką: – Oczywiście, tak jak wszyscy obawiam się o nowy podatek, bo on uderzy w całą branżę dóbr szybko zbywalnych. Agencja Moody’s informowała ostatnio, że największe międzynarodowe sieci handlowe mogą z tego powodu w ogóle nie mieć żadnych zysków. Problem polega na tym, że my nie jesteśmy branżą nowych technologii, która generuje niesamowite przychody. Przeciwnie, znajdujemy się w środku wojny cenowej – dodaje. I nic, ani jednego żalu, ani jednego słowa krytyki. Reklamy sieci Alma już zostały przekierowane do prawicowego tygodnika wSieci, braci Karnowskich.

Advertisements