Mateusz Grzesiak zarobił na szkoleniach 4 mln zł!

W jeden rok na doradzaniu ludziom, jak zmienić swoje życie zgarnął prawie 4 mln zł! Sprawdzamy kieszenie Mateusza Grzesiaka, najpopularniejszego coacha w Polsce.

 

W czerwcu szkolił, jak stworzyć idealny związek. We wrześniu będzie uczył, jak osiągać cele w życiu prywatnym i zawodowym. Później będzie szkolenie pt. “Millions and Dragons”, gdzie Grzesiak powie nam, jak wejść w umysły najwybitniejszych przedsiębiorców i skutecznie prowadzić biznes. Na początku października nauczy nas, jak rozwiązywać problemy. Dwa tygodnie później, jak mieć świetną sylwetkę. A w połowie listopada przeszkoli, jak odszukać w naszym życiu sens. Wcześniej ludzie wyjeżdżali w tym celu pomedytować do Indii. Dzisiaj mają Grzesiaka.
I tak, gdybyśmy chcieli się kompleksowo przeszkolić, to na wszystkie 5 kursów trzeba by wyłożyć 30 tys. zł netto. Dochodzi jeszcze 6900 zł VAT. Każde trzydniowe szkolenie kosztuje 6150 zł brutto. Do tego w paczce dostaniemy 27-dniowy kurs e-learningu, materiały szkoleniowe i 10-procentowy rabat na coaching. Drogo?

Na pewno szkolenia od Grzesiaka należą do najdroższych w Polsce. Do tego dochodzą jego wpływy z książek, audiobooków i gościnnych występach na biznesowych rautach. Najdrożej wychodzą spotkania 1 na 1 z samym guru. Jeszcze w 2014 r. za pakiet Max Mentorski od Grzesiaka trzeba było wydać jednorazowo 43 tys. zł. Była też wersja express, czyli rozwiązywanie jakiegoś problemu w godzinę. Koszt spotkania: 2 tys. zł bez VAT. Dzisiaj Grzesiak też takie mentorskie usługi oferuje, ale jak sam pisze średnio u niego z dostępnością. Najlepiej więc dopytywać o termin z miesięcznym wyprzedzeniem.

Mateusz Grzesiak swoje usługi świadczy za pośrednictwem spółki Starway. Zajrzeliśmy w jej sprawozdania finansowe. W 2013 r., kiedy coach dopiero budował swoją sławę zdążył w rok zarobić na tym, co mówi ponad 1,7 mln zł! To przychody jego spółki. Zysk netto wyniósł 94 tys. zł. Zarobki ruszyły z kopyta w 2014 r. Wtedy słynny coach nabił na kasie prawie 3,7 mln zł. Zysk netto wyniósł już 269 tys. zł.

Przed tym jak 36-latek postanowił zostać coachem, jeszcze jako dziecko zbierał za garażami butelki i sprzedawał je w skupie. Za zarobione pieniądze kupował zimne napoje i jechał z nimi do Mielna, żeby sprzedawać je turystom. Potem była kariera w Warszawie, skończone 3 kierunki studiów, praca doktorska i własna firma.

Dzisiaj przyszłym przedsiębiorcom Grzesiak mówi, że muszą zmienić swoje myślenie. ,,Farmaceuta wytwarza leki, jubiler – biżuterię, a biznesmen – pieniądze.” Pytanie, co wytwarza Grzesiak. Cokolwiek to jest, to daje porządnie zarobić.

Advertisements