Jak Sebastian Kulczyk uratował swoje funty przed Brexitem

 

Jego doradcy przewidzieli ryzyko Brexitu. Największa transakcja w jego życiu, sprzedaż akcji firmy Sabmiller, rozliczana była w brytyjskich funtach, które jak już teraz wiemy spadły w notowaniach walutowych. Zanim to nastąpiło Kulczyk zrealizował transakcję i zaparkował fortunę w innych bezpiecznych walutach. Lekko licząc ocalił 800 mln złotych.

Sebastian Kulczyk niczego nie chciał pozostawić przypadkowi. Szykował się finał największej transakcji finansowej w jego życiu. Sprzedawał akcje piwnego potentata SabMiller, a warte 11 mld złotych papiery miały trafić w ręce szefów Anheuser-Busch InBev. Negocjacje w tej sprawie trwały prawie rok. Kilka tygodni przed czerwcowym referendum sondaże przewidywały jeszcze przewagę zwolenników pozostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Wtedy do Sebastiana Kulczyka zgłosili się doradcy z banku inwestycyjnego UBS. Doradzali rodzinie w tej transkacji niemal od początku. Stwierdzili, że ryzyko Brexitu jest realne, dlatego część transakcji należy zrealizować jeszcze przed referendum w tej sprawie bo potem… kto to może wiedzieć co stanie się z notowaniami waluty. Południowoafrykański koncern SabMiller notowany jest na giełdzie w Londynie.

Kulczyk już w czerwcu miał na firmowym koncie miliard funtów za połowę posiadanego pakietu SabMiller. (Swoją drogą ciekawe jak taka kwota wygląda na koncie). Kapitał został zaparkowany w bezpiecznych walutach. Tak sprawę relacjonują osoby blisko rodziny.

Jak już wiemy po zwycięstwie w referendum zwolenników Brexitu, brytyjska waluta znacznie straciła na wartości. W przeliczeniu na złotówki zamiast 5,8 miliarda złotych, Kulczyk miałby dziś niespełna 5 mld. Warto uczyć się przewidywania ryzyk u miliarderów. Jak już pisaliśmy Zygmunt Solorz Żak ocałił część własnego majątku przed nacjonalizacją depozytów bankowych na Cyprze. Dwa tygodnie przed słynną decyzją rządu założył fundację w Luksemburgu i tam przeniósł “dobytek”. Szczęście? Skąd, po prostu dobre słowo od doradców podatkowych.

Nie mniej ciekawe jest to co Sebastian zrobi z fortuną odziedziczona po ojcu. Mówiono, że najchętniej zainwestowałby te pieniądze w jakiś bezpieczny biznes. Spółkach z Wall Street, które co roku przynoszą wzrost za wzrostem. Może Google, Facebook, Apple albo inny amerykański gigant z branży IT. A tu niespodzianka. Według nieoficjalnych informacji Kulczyk chce powrócić do piwnego biznesu w Polsce. I jak przez lata, ojciec Jan Kulczyk,  pięknie zarabiać na piwnych procentach.

Skutkiem globalnego połączenia SabMillera i Anheuser-Busch InBev są przetasowania w aktywach koncernu. Fuzja jest transakcją pomyslaną pod globalne rynki, konsumentów z Chin, Afryki i Ameryki Południowej. To tam są młode społeczeństwa i miliony przyszłych konsumentów do zdobycia. Belgom nie chce się zajmować Tyskim, Lechem, Wojakiem, Żubrem – produkowanym w Kompanii Piwowarskiej ( jej udziałowcem był SabMiller). Mają swoje piwa Corona, Stella Artois oraz Leffe, promowane globalnie. Dlatego Kompania została wystawiona na sprzedaż i młodego Sebastiana portfel zaczyna palić w kieszeń.

Advertisements