Kto tak naprawdę jest najbogatszym Polakiem

bloom

Gdyby tak stworzyć listę najbogatszych z polskimi korzeniami, to pierwszego miejsca wcale nie zajęłaby rodzina Kulczyków. Najbogatszym Polakiem okazałby się Michael Bloomberg. Tak, to ten były burmistrz Nowego Jorku.

Sprawy by nie było gdybyśmy nie odszukali notki biograficznej o Michaelu Bloombergu z internetowego wydania Encyklopedii Britannica. Według niej Bloomberg to syn polskiego emigranta. Jego ojciec pracował jako księgowy w bostońskiej mleczarni. Matka była sekretarką. Młody Bloomberg początkowo studiował inżynierię na Uniwersytecie Johna Hopkinsa. Później dostał się na Harvard, co dało mu przepustkę do wielkiego biznesu. Zatrudnił się w banku inwestycyjnym Salomon Brothers, gdzie zrobił oszałamiającą karierę. Zaczynając od zwykłego pracowniczego stanowiska, po 15 latach został jednym ze wspólników banku. Kiedy finansowa spółka została wchłonięta przez większego gracza z branży, Bloomberg dostał 10 mln dolarów odprawy. Nie wybrał życia rentiera. Pieniądze zainwestował we własny biznes. Założył firmę Innovative Market Systems, która jako jedna z pierwszych na światowym rynku dostarczała dane finansowe i analizy giełdowe dla bankierów. To był 1982 r. 20 lat później firma, już pod nazwą Bloomberg L.P., została globalnym liderem w dostarczaniu informacji finansowych. Dzisiaj prowadzi 192 biura na całym świecie. Zatrudnia 15,5 tys. ludzi. Przynosi 6 mld dolarów przychodów rocznie.

Michael Bloomberg z majątkiem wycenianym na niecałe 40 mld dolarów pozostaje 8. najbogatszym Amerykaninem. Pewnie kojarzycie go z kontrowersyjnej kampanii przeciwko napojom gazowanym. Kilka lat temu wypowiedział wojnę bąbelkom, ogłaszając w Nowym Jorku zakaz sprzedaży kolorowych napojów w kubkach większych niż te półlitrowe. Z hucznej kampanii Bloomberga nic nie wyszło, bo stanowy sąd jego antycukrową krucjatę zablokował. Ale były prezydent Nowego Jorku wszystko musi robić z przytupem. Lubi kiedy mówi się na niego ,,baron”. Dom urządził mu projektant wnętrz na co dzień pracujący dla Madonny. Poduszki w sali nowojorskiego ratusza dał do przeróbek krawcowi. Zlecił mu wydzierganie na nich złotych cytatów miliardera: ,,To mój świat – pogódź się z tym” albo: ,,Nawet nie zaczynaj. I tak nie wygrasz”.

Jednak jako prezydent Nowego Jorku lubił pokazywać, że wcale nie jest jakimś tam ekstrawaganckim bogaczem, a zwykłym nowojorczykiem. Do pracy jeździł metrem. Zamknął dla ruchu wiecznie zatłoczony Broadway. To dzięki jego wsparciu w Nowym Jorku zalegalizowano też małżeństwa tej samej płci.

Jeszcze do niedawna mówiło się, że powalczy w tegocznych wyborach prezydenckich w USA, ale szybko zdementowano te pogłoski. Bloomberg dzisiaj już rzadko występuje w mediach. Z 74 latami na karku bliżej mu do emerytury niż kolejnej politycznej lub biznesowej walki. Co zrobi ze swoją fortuną po śmierci? Już zapowiedział, że połowę majątku przekaże na cele charytatywne.

Advertisements