Teatr Jandy ma 2,3 mln zysku, a ona jeszcze chce dotacji!?

Myśleliśmy, że to nigdy nie przejdzie nam przez klawiaturę komputera. Że wskazujący palec prędzej uschnie nim dotknie klawisza enter. Ale…, wicepremier Piotr Gliński miał trochę racji obcinając państwową dotację Fundacji Krystyny Jandy na rzecz kultury. Po co dotować pieniędzmi podatników przedsięwzięcie, świetnie radzi sobie na rynku. Okazuje się Teatry Polonia oraz Och-Teatr , prowadzone przez znaną aktorkę przynoszą milionowe zyski.

Sprawdziliśmy, że 2015  roku widzowie płacący za bilety na spektakle i sponsorzy wpłacili do kasy fundacji 18,4 mln złotych (dane z rocznego sprawozdania, za InfoCredit). Po odliczeniu kosztów przygotowania premier, wynagrodzeń pracowników, w kasie fundacji pozostało 2,3 mln zysku na czysto.

Przypomnimy, że na początku roku aktorka żaliła się w mediach na polityczne motywy odrzucenia jej wniosku o 1,5 mln złotych dotacji. Następnie po odwołaniu przyznano jej zaledwie 150 tys. zł na sfinansowanie wybranych premier. Miała to być kara od nieprzylnych jej środowisk Prawa i Sprawiedliwości.

– Mieliśmy zaplanowanych dziesięć premier, jak zwykle, pięć dla Teatru Polonia, pięć dla Och-Teatru. Teraz plany ograniczyłam do pięciu premier w sumie, dla obu teatrów. Mam nadzieję, że publiczność mimo wszystko od nas nie odejdzie – powiedziała Krystyna Janda w rozmowie z serwisem “Co jest grane“. To nie wszystko, bo teatry Krystyny Jandy co roku, w wakacje, miały grać za darmo spektakle plenerowe na pl. Konstytucji i przy Grójeckiej 65 w Warszawie. Oświadczyła, że w takim wypadku nie stać jej na zorganizowanie tego wydarzenia. Ba, publicznie poprosiła widzów i sympatyków o wpłaty z 1 proc. podatku dochodowego.

Po tym wobrażaliśmy sobie jak jej aktorzy zmuszeni są pracy na umowach śmieciowych – bo taniej. Zaś garderobiane przeszywają koszule z poprzedniego sezonu. Odziewają polskie gwiazdy w wypchane na kolanach spodnie, dziurawe buty, przetarte na łokciach marynarki. No tak, bieda w kulturze, marność i deklasacja… I jeszcze ten wstrętny wicepremier skąpiradło. Jednym zdaniem, słuszna afera na całą Polskę.

Tymczasem Fundacja Jandy to świetnie prosperujące przedsięwzięcie. Uzyskuje 25 proc. zwrotu z własnego kapitału, ma niewielkie zadłużenie, a jakie ładne pensje. Fundacja wypłaca rocznie 6,8 mln złotych wynagrodzeń. To wszystko są powody do dumy z biznesu jaki stworzyła Krystyna Janda. Jednak dotować tak zyskowny teatr pieniędzmi podatników, to tak jakby wspomagać świetnie zarabiającą Biedronkę, aby wprowadzała więcej “premier na półkę”. Mogłyby to być na przykład luksusowe cygara, czy szkocka whisky, których mogliby zakosztować przeciętni zjadacze mrożonego pieczywa.

 

Advertisements